W marcu dołączył Pan do Kapituły Konkursu im. Prof. Tadeusza Kotarbińskiego. Jest Pan historykiem, co dla Pana oznacza dołączenie do prac Jury, jak postrzega Pan swoją rolę w tym gremium?
Dołączenie do Kapituły to przede wszystkim wielki zaszczyt. Znalezienie się w gronie czołowych polskich humanistów, reprezentujących różne specjalności i różne ośrodki naukowe traktuję jako rodzaj etycznego i naukowego wyzwania. Jestem w Jury jedynym historykiem, co pozwala mi spojrzeć na ten wybór także kontekście reprezentowanej przeze mnie dyscypliny. Historia od niepamiętnych czasów, co najmniej od epoki ojców Klio - Tukidydesa i Herodota, była ważną częścią refleksji na człowiekiem i jego miejscem w życiu społecznym. Do dziś, mam takie przekonanie, nic się nie zmieniło. Historia pełni różne funkcje - poznawcze, legitymizacyjne, tożsamościowe, pozwala nam odnaleźć się w coraz bardziej wieloznacznym i skomplikowanym świecie. We współczesnej humanistyce, to raczej problemy, a nie metody łączą badaczy. Opowiadam się za historią otwartą i dialogującą z innymi naukami o człowieku. Swoją rolę w Kapitule, chciałbym postrzegać jako promotor takich właśnie ujęć, które przy zachowaniu autonomii poszczególnych dziedzin, będą jednak z ducha interdyscyplinarne studiów, w których historia będzie świadomie przekraczała granice innych domen humanistyki.
Czy wiadomo, jakie zadania przed Panem stoją, z jakimi wyzwaniami będzie musiał się Pan zmierzyć?
Na razie odbyły się dwa krótkie spotkania Kapituły. Została ogłoszona kolejna edycja nagrody. Po upływie terminu zgłoszeń, członkowie Kapituły podzielą między siebie prace i będą zobowiązani do przygotowania krótkich recenzji/opinii. Przypuszczam, że w moje ręce trafią prace historyczne i być może takie, w których refleksja historyczna stanowi istotną część rozważań autorskich. Szykują się zatem pracowite wakacje. Ponieważ jednak czytanie książek, to poniekąd "mój zawód" i hobby już cieszę się na to wyzwanie. Mam nadzieję, że dowiem się czegoś nowego, odnajdę w pracach zgłoszonych do nagrody jakąś frapującą perspektywę badawczą, która mnie uwiedzie…
Do tej pory przyglądał się Pan Nagrodzie im. Prof. Tadeusza Kotarbińskiego z perspektywy zewnętrznej - obserwatora konkursu, widza na gali wręczenia nagrody. Czym dla Pana - naukowca, historyka, jest to wyróżnienie przyznawane przez Uniwersytet �ódzki?
Tak to prawda. Jak dotychczas obserwowałem narodziny idei nagrody niejako z boku. Od początku jej kibicowałem. To niezwykle udana próba budowy dobrego i rozpoznawalnego wizerunku mojej/naszej Alma Mater. Myślę, że Profesor Tadeusz Kotarbiński - jej patron, być może patrzący na nas z góry, byłby zadowolony. Przesłanie jego twórczości dzięki temu żyje, możemy dzięki temu popularyzować, tak ważną dziś, ideę liberalnego, otwartego uniwersytetu. Warto w tym miejscu podkreślić zasługi Rektora Włodzimierza Nykiela i kanclerza Rafała Majdy, a także ich kontynuatora Rektora Antoniego Różalskiego. Z roku na rok, mam wrażenie Nagroda im. Tadeusza Kotarbińskiego cieszy się coraz większym prestiżem (takie głosy dochodzą do mnie od Koleżanek i Kolegów z innych ośrodków naukowych), budzi coraz większe zainteresowanie mediów. Uroczystość jej wręczenia w gmachu �ódzkiej Filharmonii (w zeszłym roku ze względu na pandemię było inaczej), to nie tylko wydarzenie naukowe, ale także kulturalne. Pojawiają się nowi sponsorzy. Widać, że także biznes, chce być kojarzony z tym prestiżowym wyróżnieniem. W Polsce nie ma innej nagrody, która integrowałaby całe środowisko humanistyczne, to jej wielka wartość.
W takim razie, jaka rolę jeszcze może spełniać Nagroda im. Prof. Tadeusza Kotarbińskiego przyznawana dorocznie autorowi najlepszej książki humanistycznej w Polsce. W jakim kierunku, Pana zdaniem, powinna się rozwijać?
W moim głębokim przekonaniu idea nagrody winna się wpisywać w obronę, zagrożonej dziś z różnych stron, humanistyki. Powinniśmy wspólnie przekonywać o jej roli w intelektualnym instrumentarium współczesnego człowieka. Nie dość powtarzać, że tylko przy pomocy argumentacji humanistycznej jesteśmy w stanie sensownie odpowiedzieć na pytania o kondycję współczesnego człowieka, uświadomić sobie kim jesteśmy jako Europejczycy, Polacy, wyjaśnić charakter naszych relacji z "Innymi". Wybitny węgierski powieściopisarz, polityczny emigrant - Sandor Marai określił kiedyś humanizm, jako "ludzką miarę, uznanie, że miarą jest jednostka ludzka. Że to ona nadaje sens rozwojowi". Dalej pisał, że jest on "wielkim darem Europy dla świata: Pojęcie to miało zapach biblioteki i seminarium uniwersyteckiego". Warto i dziś pamiętać o tych słowach.
Prof. Rafał Stobiecki - historyk historiografii, kierownik Katedry Historii Historiografii i Nauk Pomocniczych Historii w Instytucie Historii Uniwersytetu �ódzkiego. Główne zainteresowania badawcze: historiografia okresu PRL-u, rosyjska i radziecka historiografia XIX i XX w., emigracyjne dziejopisarstwo polskie po 1945 r. Ostatnio opublikował: "Mam na Pana nowy zamach…" Wybór korespondencji Jerzego Giedroycia z historykami i świadkami historii 1946-2000, wybór oprac. S. M. Nowinowski, R. Stobiecki przy współpracy A. Brzezińskiej i M. Przybysz-Gralewskiej, Wydawnictwo U�, �ódź 2019, t. 1-3; Historiografia PRL. Zamiast podręcznika, Wydawnictwo U�, �ódź 2020.
Rozmawiała: Honorata Ogieniewska z Centrum Promocji U�