Bartosz Kowalski​â¶Ä‹â¶Ä‹â¶Ä‹â¶Ä‹â¶Ä‹â¶Ä‹
W ubiegłym roku liczbę sojuszników Tajwanu uszczupliła Panama. Kolejnym państwem na tej liście może być Watykan, który z Pekinem prowadzi obecnie negocjacje w sprawie nominowania biskupów w Chinach. Ocenia się, że w Chińskiej Republice Ludowej jest około 10 mln katolików. Większość z nich skupiona jest w tzw. kościele oficjalnym, a więc znajdującym się pod zwierzchnictwem chińskiego rządu i oficjalnie nieuznającym prymatu papieża. Pozostała część katolików zrzeszona jest we wspólnotach kościoła podziemnego (w kościołach domowych), których biskupi nie są desygnowani lub aprobowani przez chińskie władze. Obecnie Watykan i Pekin wydają się być bliskie przełomowego porozumienia. Dzięki niemu papież miałby uzyskać prawo głosu w kwestii nominacji biskupów w kościele oficjalnym, a w zamian Stolica Piotrowa uznać biskupów uprzednio desygnowanych przez władze komunistyczne.
Jednym z najbardziej zagorzałych krytyków zbliżenia sankcjonującego zwierzchnictwo rządu chińskiego nad nominacjami hierarchów kościelnych jest były biskup Hongkongu, , który jako ,,salezjanin i papista� udał się osobiście do Watykanu aby przestrzec papieża Franciszka przed konsekwencjami układu ,,obiektywnie oznaczającego schizmę�. Co interesujące, powód swej peregrynacji, kardynał tłumaczy nieskutecznością komunikacji listownej, która najwyraźniej nie docierała do adresata – papieża Franiciszka. Takie uzasadnienie budzi skojarzenia z tradycyjną instytucją petycji do cesarza, a obecnie do władz centralnych ChRL, którą przeciętny Chińczyk – teoretycznie nadal – może się posłużyć, aby zwrócić uwagę centrali na problemy niższych warstw społecznych. Nieskuteczność władz centralnych starano się historycznie uzasadniać brakiem wiedzy stolicy na temat lokalnych problemów społecznych i indolencji działań niższych szczebli administracji państwa, które nie zawsze były chętne informować o wszystkim swoich zwierzchników. Tę biurokratyczną barierę odzwierciedla popularne powiedzenie ,,góry są wysokie, a cesarz daleko�. Kardynał Zen, w niespotykanie jak na kościelną hierachię bezpośrednich słowach, określił ewentualne porozumienie z ChRL jako ,,sprzedaż katolików chińskich�, która wzmocni ,,podziały w kościele powszechnym� na świecie i nasili krytykę działań biskupa Rzymu.
Przeciągnięcie Stolicy Apostolskiej byłoby ogromnym sukcesem wizerunkowym Komunistycznej Partii Chin, choć niekoniecznie posunięciem przydającym prestiżu samemu Watykanowi, który w swych kalkulacjach jest najwyraźniej gotowy ponieść cenę za otwarcie nowego frontu ewangelizacyjnego. Takie porozumienie oznaczałoby de facto legitymowanie przez Stolicę Piotrową obu chińskich kościołów katolickich jako jednej instytucji, a pośrednio uznanie dla polityki religijnej Chin Ludowych, które uprzednio zerwały stosunki z państwem kościelnym u swego zarania w 1949 r.
