Bartosz Kałużny (CWzO UŁ): Dlaczego wybrałeś program podwójnego dyplomu
Kevin Cuadra: Chciałem postawić sobie większe wyzwanie. Program podwójnego dyplomu wydaje się czymś znacznie więcej niż tylko wymianą studencką. Ostatecznie będę miał dyplomy dwóch uniwersytetów, co może otworzyć przede mną wiele drzwi w przyszłości. Cieszę się też, że mogę podjąć bardziej wymagające wyzwanie i poznać od środka funkcjonowanie innego systemu akademickiego.
Przyjechałeś do Bochum w ramach programu podwójnego dyplomu UNIC. Czy wpłynęło to na twoje postrzeganie idei europejskiego uniwersytetu?
Już wcześniej czułem się Europejczykiem i byłem otwarty na europejską współpracę. Jednak dzięki temu doświadczeniu idea europejskiego uniwersytetu stała się dla mnie mniej abstrakcyjna, a bardziej namacalna. To nie jest już tylko pojęcie czy hasło, lecz coś, czego faktycznie doświadczyłem.
Poznałem tu osoby zaangażowane w działania UNIC i sam również się w nie włączyłem. Czuję, że po powrocie powinienem aktywniej działać także na mojej macierzystej uczelni. Łatwiej mi też wyobrazić sobie, jak takie doświadczenia można przekazywać innym osobom studiującym.

BK: Jaką tematyką zajmujesz się w pracy dyplomowej i czemu służy Twoje badanie?
Jako student matematyki planuję pracę w tematyce analizy funkcjonalnej. Jest to raczej abstrakcyjna dziedzina, więc trudno wskazać na bezpośrednie przełożenie na rzeczywiste zastosowania, natomiast stanowi ona teoretyczne podłoże informatyki kwantowej, na którym chciałbym się właśnie skupić. To z kolei może się przełożyć w przyszłości na przemysł chemiczny i medyczny, jako nowa metoda badania właściwości molekuł.
BK: Jakie widzisz korzyści z podwójnego dyplomowania, które umożliwia UNIC?
Myślę, że przede wszystkim jest to niezwykła okazja do osobistego rozwoju. Spędzenie semestru za granicą niesie za sobą wiele wyzwań, takie jak dostosowanie się do życia w całkiem obcym środowisku z dala od rodzimego grona.
Wyjazd do Bochum był dla mnie pierwszym doświadczeniem życia samemu –nabyłem dzięki temu ważne umiejętności życiowe. Myślę, że przełoży się to na większą pewność siebie, poczucie sprawczości i kompetencji. Była to też szansa na poprawę i weryfikację umiejętności językowych.
Wierzę też, że inni również docenią to doświadczenie jako dowód nabytych umiejętności miękkich. Spodziewam się zatem, że otworzy mi to wiele możliwości zarówno w środowisku naukowym, jak i w przemyśle.
W szczególności planuję aplikować na uczelnię w Niemczech, więc podwójny dyplom powinien być dużym atutem, ale myślę, że w Polsce także międzynarodowe doświadczenie byłoby mile widziane.

BK: Jakie są Twoje wrażenia z pobytu w Bochum?
W kwestii dydaktyki kluczową różnicą było to, że nie ma ogólnie wspólnego sylabusu i przedmioty są w większości wybieralne. Oznacza to, że na każdym przedmiocie miałem innych kolegów i koleżanki. Wydaje mi się, że materiał był trudniejszy niż na UŁ, ale trudno to porównać. Na pewno zdziwiło mnie, że zarówno wykłady jak i ćwiczenia nie były obowiązkowe, na ćwiczeniach omawialiśmy głównie problemy z pracy domowej, a każdy z przedmiotów który wybrałem kończy się egzaminem ustnym, co było raczej wyjątkiem w Łodzi.
Jeśli chodzi o sam pobyt, byłem miło zaskoczony tzw. biletem semestralnym. Na początku semestru musiałem zapłacić opłatę socjalną, w ramach czego dostałem bilet uprawniający mnie do darmowego przejazdu busami, tramwajami i pociągami regionalnymi w całym kraju. Pozwoliło mi to zwiedzić wiele miejscowości w okolicy, nie martwiąc się o koszy przejazdu. A w okolicy jest dużo miast, które mogą zainteresować, w szczególności Kolonia ze słynną katedrą, również Dortmund dla fanów piłki nożnej, Dusseldorf jako stolica landu też może zaoferować dużo atrakcji.

Samo Bochum to nieduże miasto – jest zdecydowanie mniejsze niż Łódź. Centrum miasta można obejść w kilka godzin, ale da się zauważyć dużą różnorodność sklepów, restauracji itp. Znalazłem nawet sklep z mangą, gdzie wydawało mi się, że to raczej domena większych miastach. Nie wychodziłem dużo poza centrum, niestety park akurat znajdował się w remoncie.
Sam uniwersytet znajduje się raczej z dala od centrum, ale jest wygodne połączenie metrem (też objęte biletem semestralnym) które zajmuje z 20 minut. Muszę przyznać, że kampus nie jest zbyt widokowy, natomiast zaraz za uczelnią znajduje się ogród botaniczny, w którym szczególnie piękny jest ogród chiński.
Trochę dalej można dojść pieszo, albo podjechać busem pod jezioro Kemminger, też przyjemna okolica na gorętsze dni.
Tuż przy uczelni znajduje się też Uni-Center – zespół sklepów w którym mogłem znaleźć w zasadzie wszystko co potrzebne do życia. Pobyt był zatem bardzo wygodny
Czy semestr spędzony w Bochum zmienił także sposób, w jaki myślisz o swojej przyszłości?
Po ukończeniu studiów chciałbym rozpocząć doktorat. Pobyt w Bochum dał mi większą pewność, że mogę szukać takich możliwości również za granicą. Wcześniej wyjazd do innego kraju wydawał się znacznie poważniejszym krokiem.

Jak zachęciłbyś do studiowania za granicą osoby niezdecydowane?
To naprawdę nie jest tak trudne, jak może się wydawać. Taki wyjazd pozwala lepiej poznać samego siebie i daje doświadczenia, których trudno zdobyć w inny sposób.
