
data publikacji: 21 marca 2021
tekst: Jędrzej Janicki (15.03.2021)
Tomasz Rumiński (o którym pisaliśmy już ) dokonał cudu. Tak, tak… cudu stworzenia intrygującego dzieła w okolicznościach naprawdę PRZERAŹLIWIE nudnych. Otóż 24 kwietnia 1973 roku Rada Ministrów podjęła Uchwałę Nr 94 w sprawie obchodów uroczystości branżowych (zawodowych), zakładowych i regionalnych. Załącznik 4. tej jakże frapującej regulacji prawnej stanowił, że Dzień Chemika jest świętem ruchomym i przypada na pierwszą niedzielę czerwca. No i bach, nadchodzi 2 czerwca 1974 roku, a ktoś stworzyć musi plakat do tego wiekopomnego wydarzenia. Wybór padł właśnie na Rumińskiego, który tym razem projektuje dzieło w służbie uroczystości branżowej – co najważniejsze jednak, radzi sobie z tym naprawdę trudnym zadaniem brawurowo.
Plakat jest kompozycyjnie oszczędny. Jego centralną figurę stanowi postać schematycznie ujętego człowieka wpisanego w sześciokąt. W lewym górnym rogu znalazła się informacja o święcie, do którego plakat się odnosi – zresztą element ten wypada akurat niezbyt przekonująco, sprawia wrażenie upchniętego na siłę. I tyle. W tej skromnej kompozycji kryje się jednak sporo ciekawej treści. Przedstawienie „patyczakowatgo� człowieka przypomina nieco sławnego Człowieka witruwiańskiego Leonarda (fot. CC0). Ten popis starego mistrza, jeżeli chodzi o proporcję ciała ludzkiego, można odczytywać również jako dosadną manifestację humanizmu i antropocentryzmu.

Czyżby Rumiński korzystając z tego kulturowego symbolu, chciał przekazać, że oto człowiek w pogoni za racjonalizującym postrzeganiem świata w coraz silniej zindustrializowanej rzeczywistości staje się ofiarą galopującego oświecenia, które chemia na pewno współtworzy? Być może ta „horkheimeryzująca� interpretacja jest przesadzona, jednak graficznie „człowiek Rumińskiego� prezentuje się co najmniej intrygująco. Kolorystycznie sam patyczak utrzymany jest w gradientowym przejściu od głębokiego fioletu, przez róż i pomarańcz aż po biel. Układ rąk i nóg sprawia, że kompozycja, czysto geometryczna, jest dynamiczna, a figurka człowieka usiłuje niejako „rozerwać� krępujący ją biały sześciokąt. Właśnie – sam sześciokąt w zbiorach IF Kolekcji stanowi pewną zagadkę. W podobnej formie utrzymana jest przecież dominująca forma w absolutnie fantastycznym, abstrakcyjnym plakacie dla CIECHa, którego autorstwa wciąż nie jesteśmy pewni.
Wierzcie mi albo nie, ale Rumiński jest chyba moim ulubionym twórcą z IF Kolekcji. Potrafi stworzyć coś z niczego, czyli estetycznie podniecające dzieło na bazie tematu nudnego jak przysłowiowe „flaki z olejem�. No właśnie, a czasami mam wrażenie, że mówiąc o tym „tworzeniu ex nihilo�, sięgamy istoty zjawiska Polskiej Szkoły Plakatu…
