
data publikacji: 19.07.2020
tekst: Jędrzej Janicki
Jak do tego doszło, nie wiem – swego czasu w taki właśnie śpiewający sposób domysły swoje snuł w jednym ze swoich ultrahitów skromny wokalista z Gredel1. „Jak to było możliwe?” – takie pytania zadała sobie też Katarzyna Matul (historyczka sztuki zafascynowana dziejami i rozwojem polskiego plakatu). W tym dramatycznym (chcąc, nie chcąc) tytule książki autorce nie chodziło jednak o żadne romantyczne historie, lecz o coś zgoła innego – o rekonstrukcję faktów wydarzenia, jakim byłoI Międzynarodowe Biennale Plakatu w Warszawie w 1966 roku2. Książka Jak to było możliwe? O powstawaniu Międzynarodowego Biennale Plakatu w Warszawie to historia tworzenia się jednego z najciekawszych przedsięwzięć artystycznych lat 60. XX w. nie tylko w Polsce, lecz w całej Europie (naprawdę nie przesadzam!).
Poszukiwania autorki podzielone zostały na trzy zasadnicze rozdziały: 1) Racje organizatorów, racje władzy, 2) Racje polityki, racje sztuki, 3) Racje sztuki, racje reklamy. Wbrew obsesyjnemu wręcz niekiedy ukazywaniu wszystkich artystów jako wojowników walczących z opresyjnym systemem, autorka wskazuje, że racje władzy w dość znaczącym zakresie pokrywały się z racjami artystów. Krótko mówiąc, zarówno jedni jak i drudzy chcieli, by I MBP wypadło jak najlepiej – władza po to, by mogła odtrąbić propagandowy sukces, a twórcy by spełnić swoje artystyczne żądze.
I MBP współtworzyły tak naprawdę trzy wydarzenia:
- konkurs (prace nagradzano w trzech kategoriach: plakat o tematyce kulturalnej, plakat reklamowy oraz plakat społeczny),
- wystawa nadesłanych prac, które przyjęto na konkurs (miała ona miejsce w galerii Zachęta),
- bardzo ciekawe z perspektywy estetyczno-filozoficznej sympozjum zatytułowane Obraz w środowisku miejskim.
Najważniejszą nagrodę – złoty medal za plakat w kategorii tematyki kulturalnej – zdobył Jan Lenica pracą promującą operę Wozzeck Albana Berga – to silnie inspirowane Krzykiem Edvarda Muncha dzieło szybko stało się jednym z najsłynniejszych i najbardziej rozpoznawalnych polskich plakatów.

Choć artyści polscy wystawiający swoje dzieła w ramach I MBP wyraźnie opowiadali się po stronie malarskości dzieł, podczas wydarzenia zaprezentowana została jednak również inna, równie ciekawa, stylistyka plakatów. Chodzi o dwa następujące typy: (1) plakat utrzymany w duchu „konstruktywistycznym”, garściami czerpiący z prac El Lissitzky’ego, Aleksandra Rodczenki czy Laszlo Moholy-Nagy’a) oraz (2) o plakat fotograficzny, wyjątkowo nisko ceniony podówczas przez polskich twórców. Przykładami tego typu dzieł uhonorowanych podczas I MBP jest chociażby znakomity minimalistyczny plakat Tydzień Kilonii Hansa Hillmanna (srebrny medal w kategorii plakatów o tematyce kulturalnej) oraz wyjątkowo przekonujący Pij we własnym rytmie Kazumasy Nagai (złoty medal w kategorii plakatów reklamowych). Zgodnie więc z intencjami twórców I MBP w Zachęcie przedstawiony został pełen wachlarz współczesnego plakatu „artystycznego”3.

Największym zagrożeniem dla władzy bez wątpienia były prace konkursowe nadsyłane przez artystów. Prace takie potencjalnie zawierać mogły pewne wywrotowe oraz antysystemowe wątki i odniesienia. By uniknąć tego typu „politycznego skandalu” powołana została specjalna Komisja Weryfikacyjna (w jej składzie znaleźli się sami Polacy). Co być może dla niektórych okaże się zaskakujące, komisja ta przy wyborze prac kierowała się głównie smakiem i wyczuciem artystycznym – spowodowało to, że nadesłane ordynarnie propagandowe plakaty4 nie otrzymywały kwalifikacji na wystawę. Krótko mówiąc, wydaje się, że względy artystyczne przeważały nawet nad względami ideologiczno-politycznymi.
Wydaje się, że autorka opisywanej publikacji odnalazła „złoty środek” pomiędzy miłością do sztuki a szacunkiem dla prawdy historycznej. Oprócz zebranych oficjalnych dokumentów niewątpliwą wartość tekstu stanowi prywatna korespondencja autorki z rodzinami osób współtworzących I MBP. Na uwagę zasługuje jednak również zmysł estetyczny całości, który manifestuje się w bardzo ciekawych opisach poszczególnych prac – chociażby symbolu graficznego festiwalu autorstwa Wojciecha Zamecznika5. Ale autorka nie ucieka również od opisu panujących wówczas specyficznych społeczno-ideologicznych uwarunkowań6, które jakiś wpływ na kształt I MBP jednak miały.

To doprawdy fascynujące, jak w szarej komunistycznej Warszawie dojść mogło do powstania tak ważnej i kolorowej imprezy artystycznej jak I Międzynarodowe Biennale Plakatu. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że musiał mieć miejsce jakiś bliżej niezidentyfikowany cud. Autorka w interesująco i rzeczowo pokazuje jednak, że o żadnym cudzie w tym kontekście nie może być mowy, a racje artystów i racje władzy w tym konkretnym przypadku okazały się być całkiem do siebie zbliżone…
1 Mowa oczywiście o utworze Przez twe oczy zielone zespołu Akcent (śpiewanym przez Zenona Martyniuka). Jak to się stało nie wiem do dziś – zagadki zapoznania swojego ukochanego nie potrafiła też rozwikłać Irena Santor w utworze Wiem, że to miłość.
2 Wzorem autorki na określenie tego wydarzenia używać będę skrótu I MBP.
3 Choć w prasie pojawiły się głosy podkreślające, że twórcy I MBP przedstawili wyłącznie artystyczną część pejzażu światowego plakatu, podczas gdy ominęli oni zupełnie sztampowy plakat o walorach wyłącznie marketingowych (zastrzeżenie takie zgłaszał chociażby J. Madeyski, Piękno contra forma (głosy o Biennale), „Życie Literackie”, nr 30, 1966, podaję za: K. Matul, Jak to było możliwe? O powstawaniu Międzynarodowego Biennale Plakatu w Warszawie, Universitas, Kraków, 2015, str. 83-84).
4 Chociażby pierwszomajowy plakat Heinza Kippnicka czy plakat Ryszarda Osadnego z cytatem z Juliana Tuwima („O, szczęście me, że jestem dziś obywatelem Tej Wspaniałej Rzeczypospolitej”) i napisem 22 lipca 1965 roku.
5 Choć symbol zaproponowany przez Zamecznika ulegał na przestrzeni trwania kolejnych edycji MBP pewnym modyfikacjom, to jednak zaprojektowany właśnie przez tego artystę symbol kółka w prostokącie stał się być może najbardziej rozpoznawalnym symbolem tego wydarzenia artystycznego.
6 Jednym z takich politycznie szczęśliwych zbiegów okoliczności dla twórców I MBP było powołanie na stanowisko ministra kultury i sztuki Lucjana Motyki (grudzień 1964), który pozostawał w dobrych stosunkach z Józefem Mroszczakiem – jedną z najważniejszych osób z Komitetu Organizacyjnego I MBP (na marginesie, sam Komitet Organizacyjny również został powołany przez Motykę).
