Czy myśleliście kiedyś o zamieszkaniu w średniowiecznym miasteczku, w którym na każdym kroku czai się jakaś legenda, budynki zdobi mur pruski, a pod stopami dzwoni stary bruk? Jeśli odpowiedź jest twierdząca, to tak jak ja bylibyście zachwyceni sercem Normandii – Rouen. Miałam wielkie szczęście, kiedy wybrałam, trochę na chybił trafił, właśnie to miasto jako kierunek mojego Erasmusa.
Spacerując po starym mieście mamy wrażenie, jakby czas się tutaj zatrzymał – uliczki (szczególnie te mniej uczęszczane) wyglądają jak wyjęte z innej epoki, a jednocześnie na każdym rogu znajdziemy nowoczesną kawiarenkę, galerię sztuki, nie wspominając o zapierających dech w piersiach najważniejszych muzeach Rouen. Nie brak świątyń wybudowanych w zdobnym stylu gotyckim, barów czy francuskiej crêperie.
Ale nie tylko zwiedzaniem, jedzeniem i zabawą człowiek żyje. Jak na studentkę przystało, spędzam sporo czasu na zajęciach, na których mogę zobaczyć, w jaki sposób uczą się Francuzi, z jakich metod korzystają i oczywiście wiele się dowiedzieć. Dodatkowo różne organizacje studenckie dbają o to, żeby nam – Erasmusom nie nudziło się za bardzo i organizują spotkania przy sporcie, kawie czy grach, z których każdy znajdzie dla siebie coś dobrego. Moja przygoda dopiero się rozpoczyna, ale mam przeczucie, że będzie tylko lepiej!
Już dziś zapraszam Was do śledzenia naszego nowego bloga, by być na bieżąco ze wszystkim, co dzieje się wśród uczelnianej społeczności i wraz z Erasmusami odkrywać zakamarki francuskich miast i tajniki studiów na zagranicznej wymianie. Zajawki, jak zwykle, znajdziecie na naszym i !
Ola Kaźmierczak
