Nie ryzykujemy wielkiego uproszczenia, gdy powiemy, że dzieje �odzi to historia łódzkiego przemysłu. Tutaj nawet kultura i sport powstawały w wielkich zakładach pracy, obok nich, a czasem niejako w kontrze do nich. Najbardziej znany łódzki klub piłkarski to Robotnicze Towarzystwo Sportowe. Literackie i filmowe wizje Ziemi Obiecanej też nie mogłoby się obyć bez dymu fabryk, hałasu maszyn, proletariackich mas (choć obraz z pewnością nie będzie pełen bez secesyjnych pałaców i eleganckich kamienic).
Mniej uwagi, zarówno twórców, jak i badaczy przyciąga �ódź powojenna. Lata 1945-1989 to jakby wydarte karty z jej biografii; zbyt łatwo zredukować je do „straconych dekad�, za szybko zapominamy, że w II połowie lat 40. powstała w gruncie rzeczy „Druga �ódź� — nie tylko w sensie politycznym czy gospodarczym, ale także społecznym i kulturalnym. Dziś zaś żyjemy w „Trzeciej �odzi�, dziedziczce masy upadłościowej po komunizmie, już postprzemysłowej, nadal szukającej swojej tożsamości i miejsca na biznesowej oraz kulturalnej mapie Polski.
Ten prymat historii politycznej nad społeczną, na który tu narzekam, daje o sobie znać w polskich dyskusjach o przeszłości. Dzieje porozbiorowe sprowadzone zostały do pytania: „bić się czy nie bić?�, dekady powojenne do prostego wyboru: „przystosowanie czy opór?�. Ujęcie odwrotne wymagałoby programu badawczego zgoła innego, opartego bowiem na założeniu, że historia jest naczelną nauką społeczną, w której zmieścić się muszą wszelkie inne dyscypliny: ekonomia, socjologia, politologia, itd.
Takie punkty wyjścia i dojścia sprawiłyby, że dzieje np. PRL już nie byłyby pocztem pierwszych sekretarzy, ani galerią bohaterów opozycji, ani wreszcie kalendarium „polskich miesięcy�. Byłoby to raczej studium nad zmianami społecznymi w każdym aspekcie, od ekonomicznego po mentalny. W łódzkim ośrodku akademickim nie brakuje badaczy, którym taki ogląd metodologiczny nie jest obcy. Przed kilkoma laty, w tym miejscu, pisałem o pracy zbiorowej Robotnicy �odzi w drugiej połowie XIX wieku. Nowe kierunki badawcze, które nadal rekomenduję jako swego rodzaju vademecum dla zainteresowanych tą tematyką. Niedawno ukazała się pozycja nie mniej godna polecenia, a pod pewnymi względami nawet ciekawsza, a z pewnością bardziej ambitna. Mam tu na myśli książkę .
Nie jest to, w przeciwieństwie do „poprzedniczki�, praca stricte akademicka. Oczywiście, odpowiadają za nią pracownicy naukowi niepozbawieni dorobku, mamy tam aparat krytyczny i obszerną bibliografię. Ale jest tam też coś więcej. Na stronach wydawcy czytamy, że omawiane dzieło stanowi zbiór historii „największych zakładów przemysłowych i łódzkiego świata pracy w okresie PRL oraz transformacji w naszym mieście�. Narracja ta utkana jest na poły z faktów odtworzonych na podstawie źródeł przez badaczy, a na poły z opowieści, czasem bardzo osobistych, łódzkich robotników. Nie sposób ukrywać, że to właśnie ten element historii mówionej zapada w pamięć najbardziej, ma on bowiem wartość dokumentu, albo nawet mocniej, świadectwa. Poza tym, wyjąwszy muzea i filmy, późno urodzeni mogą polegać wyłącznie na lekturach, aby spróbować sobie wyobrazić, jak wyglądała dekady temu hala fabryczna, laboratorium czy robotnicze mieszkanie.
Relacje z pierwszej ręki mają zaś tę przewagę nad obrazem filmowym czy wystawą, że są nieprzetworzone, a tym samym, bardziej autentyczne; zwłaszcza gdy sąsiadują na kolejnych stronach z licznymi fotografiami, mapami zakładów przemysłowych, a nawet schematami produkcji włókienniczej.
Fragmenty wywiadów zawarte w można byÅ‚oby bez trudu wkomponować w tekst gÅ‚oÅ›nych prac, takich jak PrywatyzujÄ…c PolskÄ™ Elizabeth Dunn czy ´Ü²¹±è²¹Å›Ä‡ Marka Szymaniaka. Wszystko to sprawia, że omawiane opracowanie można czytać wÅ‚aÅ›nie jako biografie Å‚odzian i biografiÄ™ miasta Å�odzi — przystÄ™pnÄ…, barwnÄ…, napisanÄ… z publicystycznym zaciÄ™ciem.
Kolejny powód, dla którego twierdzę, że nie jest to dzieło czysto akademickie i do akademików skierowane jest następujący: odbieram jako pracę społecznie zaangażowaną. Używam tego terminu w tym wąskim sensie, że dostrzegam w niej zamiar oddania głosu tym, którzy dotąd zmuszeni byli milczeć. To czyni omawianą książkę aktualną, wręcz boleśnie aktualną, w dobie ożywających dziś sporów o polską drogę od komunizmu, jak i kształt polskiego kapitalizmu.
Więcej tekstów autora znajdziesz .
