, jest konieczną próbą przywrócenia jej twórczości nie tyle współczesnemu czytelnikowi, co przede wszystkim polskim badaniom literatury XX wieku. Bo choć bardzo zasłużona dla kultury polskiej, niegdyś chętnie czytana i szeroko komentowana, Zofia Romanowiczowa jest dziś pisarką mało znaną. Jej nazwisko pojawia się tylko w niektórych bibliografiach, dotyczących literatury polskiej XX wieku, a i te zapisy mają charakter raczej szczątkowy. Pewien przełom nastąpił - co odnotowuje Morawiec - klikanaście lat temu, kiedy to „zaczęło pojawiać się coraz więcej poświęconych pisarce artykułów [i prac] naukowych, o różnej randze, wszelako świadczących o wzroście zainteresowania jej twórczością przynajmniej w gronie tzw. czytelników-znawców�. Na szczególną uwagę zasługuje tu publikacja Anny Jamrozek-Sowy, będąca próbą monograficznego ujęcia pisarstwa, zmarłej przed siedmioma laty, pisarki. Punktem wyjścia tej pracy jest przekonanie badaczki, że „Podstawową kwestią, która przewija się w prozie Zofii Romanowiczowej, jest wyobcowanie bohaterów powodowane tak przez wojenną traumę, jak i emigracyjne wykorzenienie�. Podobnie w pozostałych - spośród powstałych w ostatnim czasie wokół prozy Romanowiczowej refleksji literaturoznawczych - dominują popularne w humanistyce ostatniej dekady kategorie, tj. „tożsamość�, „ciało� i „cielesność�, „trauma�, „kobiecość�. Sama twórczość staje się w nich jedynie pretekstem do metodologicznej woltyżerki badacza czy badaczki.
Jakby na przekór temu trendowi, Arkadiusz Morawiec daje nam ponad pięciuset stronicowe tomiszcze, naszpikowane dziesiątkami dat, setkami faktów i tysiącami adresów bibliograficznych - zdawałoby się abecadłem historyka literatury, ale uwaga! abecadłem zapomnianym przez coraz liczniejszych wtórnych analfabetów tej dziedziny nauki, brodzących w interdyscyplinarnych kręgach absurdu i nieścisłości.
Bo choć książka Morawca niepozbawiona jest komentarzy, to dominuje w niej dążący do idealistycznego obiektywizmu, paradygmat pozytywistyczny, o czym w rozbrajajÄ…cym stylu pisze sam profesor już w trzecim przypisie „WstÄ™puâ€� swojej książki: „W tym miejscu autor, niegdyÅ› zdecydowany literaturoznawca-antypozytywista, winien jest wyjaÅ›nienie. Otóż pierwotnym jego zamierzeniem byÅ‚o stworzenie monografii twórczoÅ›ci Zofii Romanowiczowej - praca, w której rolÄ™ zasadniczÄ… odgrywaÅ‚by czynnik interpretacyjny. Autor nie zarzuciÅ‚ caÅ‚kowicie tego zamysÅ‚u, czego Å›ladem sÄ… wspomniane komentarze, jednak przede wszystkim, nieco na przekór - w zwiÄ…zku z dominujÄ…cymi w ostatnim czasie w literaturoznawstwie, by tak rzec przerostami interpretacyjnymi (niegdyÅ› Janusz SÅ‚awiÅ„ski pisaÅ‚ o ³ú·ÉÅ‚´Ç°ì²¹³¦³ó metodologicznych) - postanowiÅ‚ ostatecznie skupić siÄ™ na dokumentowaniu, nie zaÅ› interpretacji. Stosunkowo Å‚atwo bowiem, dzisiaj chyba nazbyt Å‚atwo, być interpretatorem, a wÅ‚aÅ›ciwie użytkownikiem rozmaitych ideologicznych maszynek interpretacyjnych, coraz trudniej natomiast być ±è´Ç³ú²â³Ù²â·É¾±²õ³ÙÄ…, w najlepszym tego sÅ‚owa znaczeniu, tj. badaczem, który ponad przemijajÄ…ce (literaturoznawcze i ideologiczne) mody przedkÅ‚ada fakty. WspółczeÅ›ni literaturoznawcy zdajÄ… siÄ™ nazbyt lekceważyć to, co dostrzeżono już i odczytano przed nimi, czÄ™sto nie chce im siÄ™ zajrzeć do „Polskiej Bibliografii Literackiejâ€� czy „Bibliografii ZawartoÅ›ci Czasopismâ€�, o archiwach i zakurzonych bibliotecznych półkach nawet nie wspominajÄ…c. W konsekwencji odkrywają… lÄ…dy od dawna już znane. Szkoda, że tak siÄ™ dzieje…â€�.
Wyrażony nieco sarkastycznie zamysł autora urzeczywistnia się w jak najściślejszy sposób na stronach jego książki. Publikacja podzielona jest na trzy części. Pierwsza, to zarys biograficzny Zofii Romanowiczowej, oparty nie tylko na źródłach, ale także na prywatnych rozmowach i korespondencji badacza z pisarką oraz z jej córką, Barbarą. Część druga, najobszerniejsza, prezentuje bogatą i w większości - entuzjastyczną recepcję jej twórczości. Morawiec szeroko przytacza peany na cześć autorki Skrytek, wygłaszane swego czasu przez najsławniejszych krytyków polskiej literatury. Józef Wittlin nazywał Romanowiczową „pierwszą damą polskiej literatury�, wymieniając ją jednym tchem obok Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i Tadeusza Nowakowskiego jako jedną z trójcy najzdolniejszych pisarzy młodego pokolenia. Wtórował mu Jan Bielatowicz, pisząc o Romanowiczowej w londyńskich „Wiadomościach� już w 1957 roku (czyli zaledwie rok po książkowym debiucie) jako nadziei polskiego piśmiennictwa na obczyźnie, w pokoleniu, które zaczęło tworzyć po wojnie. Z kolei Marian Hemar, zaraz po ukazaniu się zbioru opowiadań Próby i zamiary, napisał (nie bez zbędnej przesady), że jest to książka „z rzędu tych, których autorzy dostają Nagrodę Nobla�. Francuski krytyk, Marcel Brion, na łamach słynnego „Le Monde� recenzował frankoński przekład Przejścia przez Morze Czerwone wraz z przekładami innych wybitnych polskich dzieł literackich XX wieku - prozy Brunona Schulza oraz Bram raju Jerzego Andrzejewskiego. Trzecia część książki Morawca to kompletna, uporządkowana chronologicznie, z podziałem na poszczególne lata (od debiutu pisarki w 1937 roku do końca roku 2013), bibliografia podmiotowa i przedmiotowa życia i twórczości Romanowiczowej.
Zofia Romanowiczowa. Pisarka nie tylko emigracyjna Arkadiusza Morawca to książka, jakich coraz mniej w rodzimej humanistyce. Jej lektura to gratka dla badaczy i miłośników twórczości autorki Przejścia przez Morze Czerwone, ale i bezcenna lekcja dla każdego, kto pragnie zajmować się historią literatury na poważnie, nie na blogach czy konferencjach, ale w zaciszu archiwów i bibliotek, powoli - nie goniąc za punktami i grantami, a dokładnie - przywracając czytelnikom to, co w literaturze naprawdę ważne i wartościowe.
Więcej tekstów autorki znajdziesz
.
