¾«¶«Ó°ÊÓ

Wyprawa w głębiny. Na krańcu świata i nauki

Zanurzenie w nieznane: jak wygląda badanie najciemniejszych zakamarków Ziemi? Bezkresny ocean, wiatr i fale, a pod powierzchnią cisza, ciemność i ciśnienie, które zmiażdżyłoby niejeden okręt podwodny. W takich warunkach toczy się codzienna praca naukowców badających dno oceanów. O tych niezwykłych doświadczeniach opowiada prof. Anna Jażdżewska z Katedry Zoologii Bezkręgowców i Hydrobiologii, uczestniczka trzech ekspedycji oceanicznych: do Antarktyki (2007), na wody Rowu Kurylsko-Kamczackiego (2016) i Rowu Aleuckiego (2022).

 

Opublikowano: 03 sierpnia 2026


Fot. Gdzieś na północno-zachodnim Pacyfiku. Wyprawa na wody rowu Kurylsko-Kamczackiego (KuramBio II, 2016 r.) (fot. A. Jażdżewska)

 

Wielotygodniowe przygotowania

Oceanicznych wypraw naukowych nie organizuje siÄ™ z dnia na dzieÅ„. Już sam proces aplikacyjny o możliwość skorzystania ze statku czy grant badawczy trwa kilka lat. Gdy wszystko zostaje zatwierdzone, zaczyna siÄ™ żmudna logistyka. 

To precyzyjnie zaplanowane zadania

– podkreśla prof. Jażdżewska.

Sprzęt badawczy, odczynniki chemiczne, zapasowe elementy aparatury, ale też leki i środki higieniczne muszą zostać odpowiednio wcześnie przygotowane. Niczego nie da się ,,domówić� podczas wyprawy. W zależności od trasy, kontenery ze sprzętem płyną do portu startowego tygodniami.

Niedopatrzenie może unieruchomić cały projekt, a do najbliższej cywilizacji bywa ponad doba płynięcia

– mówi badaczka. 

 
Fot. Na pokładzie statku R/V Sonne podczas wyprawy na wody rowu Aleuckiego (AleutBio, 2022 r.) (fot. A. Jażdżewska)

 

Miliony euro i dziesiątki specjalistów

Koszty organizacji wyprawy badawczej sięgają kilku milionów euro. Wynajęcie specjalistycznego statku badawczego, pensje dla 30-osobowej załogi, paliwo, zapasy, utrzymanie kilkudziesięciu naukowców. Wszystko to powoduje, że wyprawy te zwykle mają charakter międzynarodowy i interdyscyplinarny.

Trzeba wykorzystać maksymalnie potencjał badawczy danego rejonu

– mówi Anna Jażdżewska.

Na pokÅ‚adzie statku, który od poczÄ…tku projektowany byÅ‚ z myÅ›lÄ… o badaniach (np. niemiecki statek „Sonneâ€� z misji w 2016 i 2022 roku), mieÅ›ci siÄ™ nawet 40 naukowców. W mniejszych jednostkach – 20-30; czasem tylko kilku badaczy. 

To pływające laboratoria

– mówi prof. Jażdżewska. 

Kajuty, laboratoria, pokoje sprzętowe – wszystko jest dostosowane do pracy w ekstremalnych warunkach.

 

Pobieranie próbek z blisko 10 kilometrów pod wodą

Jeden z przyrzÄ…dów poÅ‚owowych, sanie epibentoniczne, czyli wielkie sanie badawcze, opuszczane sÄ… na głębokość nawet ponad 9000 metrów. Proces ich opuszczania i podnoszenia może zatem trwać nawet kilkanaÅ›cie godzin. Lina, do której sÄ… przyczepione musi być stale monitorowana. 

Zerwanie oznaczałoby stratę sprzętu wartego dziesiątki tysięcy euro i brak danych

– wyjaśnia naukowczyni.


Fot. Sanie epibentoniczne, służące do zbioru dennych makrobezkręgowców, wyprawa AleutBio, 2022 r. (fot. A. Jażdżewska)

Gdy próbki wracają na pokład, rozpoczyna się walka z czasem: trzeba przepłukać zebraną próbę i zakonserwować ją; i najlepiej zrobić to jak najszybciej, bo wtedy możemy zabezpieczyć materiał do badań genetycznych.

To jedyna taka okazja przez wiele lat. Czasem nigdy nie wrócimy w dane miejsce

– podkreśla badaczka.

 


Fot. Praca na pokładzie; przepłukiwanie zebranych prób, wyprawa AleutBio, 2022 r. (fot. z archiwum A. Jażdżewskiej)

 

Zespół ludzi, nie maszyn

Nie ma przypadkowych osób na takich wyprawach

– zaznacza badaczka. 

SkÅ‚ad zespoÅ‚u zależy od rodzaju prowadzonych badaÅ„. Każde urzÄ…dzenie do poboru prób ma przypisany zespół. Naukowcy dzielÄ… siÄ™ wedÅ‚ug funkcji: jedni obsÅ‚ugujÄ… sprzÄ™t, inni przepÅ‚ukujÄ… próby i je konserwujÄ…, kolejni prowadzÄ… niezwykle ważnÄ… dokumentacjÄ™. Typowy dzieÅ„ na statku jest zwiÄ…zany Å›ciÅ›le z planem badaÅ„ i pogodÄ…. Niekiedy caÅ‚y cykl pracy podporzÄ…dkowany jest jednemu urzÄ…dzeniu, a w zespole może być od kilku do 10 osób do niego przypisanych. 


Fot. Zespół naukowców obsługujących sanie epibentoniczne, wyprawa KuramBio II, 2016 r. (fot. z archiwum A. Jażdżewskiej)

Czasem pogoda potrafi pokrzyżować plany: silne fale czy wiatr uniemożliwiają opuszczenie aparatury. Praca w takich warunkach groziłaby utratą sprzętu, a także niebezpieczeństwem dla obsługującej go załogi i naukowców. Wtedy statek zmienia trasę. Zdarzają się też wypadki losowe.

Na jednej z wypraw musieliśmy awaryjnie zawieźć marynarza do szpitala. Cały plan musiał zostać zmodyfikowany

– wspomina naukowczyni.

 

Wyprawy na kraniec możliwości

Wyprawy oceaniczne to nie tylko nauka. To także test wytrzymałości, współpracy i logistyki. Trwają od czterech tygodni do nawet kilku miesięcy.

To życie bez lądu. Czasem tygodniami nie oglądamy cywilizacji

– opisuje prof. Jażdżewska.

Ale efekty ekspedycji są bezcenne: nowe gatunki, zrozumienie głębinowych ekosystemów, wiedza o tym, jak nie zniszczyć życia, którego jeszcze nie poznaliśmy.

Profesor Anna Jażdżewska pokazuje, że nauka to nie tylko mikroskop i laboratorium. To także zimny wiatr Antarktyki, sprzÄ™ty opuszczane w ciemnoÅ›ci Rowu Aleuckiego i zespoÅ‚y ludzi gotowych, by ,,zapuszczać siÄ™â€� tam, gdzie nie dotarÅ‚ jeszcze nikt. 


Fot. Piękny poranek w Zatoce Admiralicji, Wyspa Króla Jerzego, Antarktyka, 2007 r. (fot. A. Jażdżewska)

 

 

 

²Ñ²¹³Ù±ð°ù¾±²¹Å‚: dr hab. Anna Jażdżewska, prof. UÅ�, Katedra Zoologii BezkrÄ™gowców i Hydrobiologii, WydziaÅ‚ Biologii i Ochrony Åšrodowiska UÅ�
Redakcja: Kacper Szczepaniak, Centrum Komunikacji Marki U�

Opublikowano: Kamila Knol-Michałowska

ul. Narutowicza 68, 90-136 �ódź
NIP: 724 000 32 43
Adres do doręczeń elektronicznych (ADE): AE:PL-74796-17640-IHHIV-17
KONTAKT​â¶Ä‹â¶Ä‹â¶Ä‹â¶Ä‹â¶Ä‹â¶Ä‹

Projekt Multiportalu U� współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej w ramach konkursu NCBR