Wycofanie się władz w Bukareszcie z zakontraktowania chińskiej firmy przy budowie reaktorów wpisuje się w postępujący od 2019 roku zwrot w polityce zagranicznej Rumunii, która pozostając jednym z najbardziej proamerykańskich państw w UE, próbowała jednocześnie wykorzystać zbliżenie z Chinami do celów rozwoju infrastruktury energetycznej (Cernavodă) i transportowej (w pobliskim czarnomorskim portu w Konstancy) – oba obiekty położone we wschodniej części kraju, która wedle popularnego przekonania była celowo zaniedbywana za czasów komunistycznych rządów Nicolae Ceaușescu. Istotnym elementem odchodzenia od współpracy z Chinami w sektorach strategicznych było podpisanie przez Rumunię – jako pierwszego państwa w EŚW i UE -– dwóch deklaracji ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie bezpieczeństwa sieci 5G, w sierpniu 2019 roku. Oświadczenia zostały zawarte w tym samym dniu, osobno przez rząd Vioricy Dăncili (Partia Socjaldemokratyczna) i centroprawicowego prezydenta Klausa Iohannisa, a ich treść wskazuje, że oprócz nacisków amerykańskich i względów strategicznych, polityka wobec Chin jest też wykorzystywana w Rumunii do celów polityki wewnętrznej.
20 sierpnia ub.r. ambasador w Waszyngtonie George Maior (który przed objęciem tej funkcji przez blisko dekadę pełnił stanowisko szefa Rumuńskiej Służby Wywiadowczej SRI, a wcześniej z sukcesem prowadził negocjacje akcesyjne z NATO) podpisał w imieniu rządu Vioricy Dăncili (Partia Socjaldemokratyczna) w Waszyngtonie deklarację o współpracy z USA w obszarze bezpieczeństwa sieci 5G.
Chociaż w dokumencie nie wymieniono wprost nazwy żadnej firmy ani kraju jej pochodzenia, które takie zagrożenie stanowią, to jego treść wskazuje jasno na ChRL i koncern telekomunikacyjny Huawei. Jednak dla wzmocnienia przekazu, tego samego dnia opublikowano prezydentów Klausa Iohanissa i Donalda Trumpa, w którym stwierdza się, że strony ,,będą dążyły do uniknięcia ryzyka, które towarzyszą chińskim inwestycjom w sieci telekomunikacyjne 5G”. Przyczyn wzmocnienie retoryki nt. 5G ze strony Iohanissa vis-à-vis deklaracji rządowej, można jednak upatrywać w kategoriach polityki wewnętrznej i elementu prowadzonej w kraju kampanii prezydenckiej przeciwko urzędującej premier Dăncili. To między innymi pozyskaniu politycznego wsparcia od prezydenta USA służyła sierpniowa wizyta Iohannisa w Waszyngtonie. Takiego wsparcia – w swoim stylu – Trump udzielił, stwierdzając, że: „Iohannis jest wielce szanowany, i zrobił wspaniałą robotę”, zwracając się również do prezydenta Rumunii słowami „Poradzisz sobie świetnie [w nadchodzących wyborach] bo jesteś bardzo utalentowany, i kochasz ludzi”. Przywódca amerykański potwierdził również o swoim poparciu dla przyznania Rumunom możliwości wjazdu do USA na 90 dni bez obowiązku posiadania wizy. Choć wsparcie amerykańskiego prezydenta nie przesądza o wyników wyborów w najbardziej proamerykańskich państwach w Europie Środkowo-Wschodniej, to bez wątpienia stanowi atut, i przynajmniej do niedawna ważny argument dla mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej (został również wykorzystywany przez obóz rządzący w Polsce w czasie ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych). Prezydent Iohannis i premier Dăncilă starli się ostatecznie wyborach trzy miesiące później, tj. w listopadzie 2019 roku, które w drugiej turze Iohannis zdecydowanie wygrał, a Dăncilă w konsekwencji porażki i wcześniejszego dla jej gabinetu straciła przewodnictwo w partii.
Z kolei z perspektywy korzyści politycznych i gospodarczych ChRL, zaangażowanie w ogromną inwestycję nuklearną w Unii Europejskiej stanowiłoby z pewnością ogromny sukces propagandowy, wzbogacając chińskie portfolio inwestycyjne w państwach rozwiniętych. I to pomimo że CGNP miało pełnić rolę „tylko” wykonawcy projektu – reaktory miały być zbudowane w oparciu o kanadyjską technologię CANDU 6. Oprócz Rumunii podobne umowy Chiny zdołały dotychczas zawrzeć jedynie w Wielkiej Brytanii (Hinkley Point C, koszt ponad 20 mld GBP, partnerem jest również CGNP), Argentynie (Atucha III, 10 mld USD) oraz prawdopodobnie w Turcji; ChRL dostarczyła już reaktory w Pakistanie i próbują wejść również na rynek afrykański. Po fiasku współpracy z Rumunią, teraz to inwestycja brytyjska, – zwłaszcza pod względem bezpieczeństwa – rynku europejskim, może sprawić, że chiński technologia jądrowa stanie się międzynarodowym standardem. To właśnie ze względów strategicznych i w obawie przed chińską konkurencją – podobnie jak w obszarze usług 5G – Stany Zjednoczone wywierają naciski na swoich sojuszników w NATO. Warto również pamiętać, że CGNP zostało w 2016 roku uznany przez USA , co łączy tę firmę z oskarżeniami .
Zarówno władze w Bukareszcie, jak i Londynie do niedawna rozważały szerokie otwarcie się na chińskie inwestycje w sektorach strategicznych. W przypadku Rumunii istotnym czynnikiem ograniczającym współpracę z Chinami jest również posiadanie instalacji NATO na własnym terytorium (baza w Deveselu). Jednak oprócz presji amerykańskiej, na zmianę w relacjach z Pekinem miały wpływ również czynniki polityki wewnętrznej, obecnie dodatkowo wzmocnione napięcia między Zachodem i ChRL w perspektywie pandemii. Jak wykazała najnowsza analiza amerykańskiej , ukrywanie przez Pekin informacji w początkowej fazie rozwoju pandemii doprowadziło do wyraźnego spadku zaufania do Chin i wzrostu przekonania o potrzebie zmniejszenia uzależnienia od chińskich łańcuchów dostaw i technologii z Chin. Uważa tak aż 76% Brytyjczyków, 64% jest zdania, że ChRL stanowi wielkie zagrożenie dla pokoju i bezpieczeństwa na świecie, a 57% jest wyraziło zaniepokojenie korzystaniem z chińskiej technologii internetowej. Dlatego biorąc pod uwagę wycofanie się z umowy przez Rumunię, i radykalny zwrot w sprawie współpracy z Huawei podjęty przez brytyjskiego premiera Borisa Johnsona (który jeszcze pod koniec stycznia dawał chińskiej firmie , dziś chce budować cybernetyczny sojusz 10 demokracji), można oczekiwać, że CGNP zostanie również wykluczone z kontraktu na budowę elektrowni atomowej w Wielkiej Brytanii.