Współcześnie, w obliczu zmian kulturowych sprawiających, że zwykle utrzymujemy kontakty jedynie z najbliższą rodziną, precyzyjne nazywanie osób, z którymi łączą nas więzy krwi, może być nie lada wyzwaniem. W dawnej polszczyźnie istniało znacznie więcej słów, które pozwalały na opisanie relacji rodzinnych. Osoby zainteresowane tą tematyką odsyłam chociażby do książki Mieczysława Szymczaka „Nazwy stopni pokrewieństwa i powinowactwa rodzinnego w historii i dialektach języka polskiego�.
Ponieważ przywołane w pytaniu osoby nie przynależą do tego samego stopnia pokrewieństwa, nie można określić ich jako rodzeństwo cioteczne. Obecnie syn siostry (także ciotecznej) nazywany jest siostrzeńcem, o czym pisaliśmy już w odpowiedzi. Z kolei Pan jest dla niego wujkiem. Pierwotnie wyraz ten oznaczał brata matki lub ojca albo męża siostry matki lub ojca, współcześnie jego zakres znaczeniowy uległ rozszerzeniu – jak bowiem głosi „Wielki słownik języka polskiego� słowo to jest 'używane też do określenia kuzyna matki lub ojca albo męża kuzynki matki lub ojca, albo też dalszego krewnego lub nawet niespokrewnionego znajomego rodziców’. Takie są oficjalne ustalenia, a to, jak będą się tak spokrewnione osoby do siebie zwracać, zależy od indywidualnych preferencji. Najważniejsze, by obie strony zaakceptowały wybrany sposób nazywania, ale też były świadomie, w jakim stopniu są spokrewnione – mówienie sobie po imieniu zaciera tę informację. W obecnych czasach wyraźnie widać jednak tendencję do rozluźnienia norm etykietalnych, ba, nawet można spotkać sytuację, w której dzieci zwracają się do swoich rodziców po imieniu (zamiast używania form mamo, tato).
Katarzyna Burska