Śmierć: finał, koniec, przecięcie czasu; rozliczenie: a więc i sąd. Przy sile natury, nie znającej podziałów i pojęcia sprawiedliwości, społeczeństwa znalazły drogę do prawnego uporządkowania tematu i do nadania jej racjonalności i „ludzkiego� sensu. Sprawiedliwość zostaje oddana nie tylko umierającemu ale i pozostałym, istnienie surowego Boga uwalnia ludzi z niepokoju o odpowiedniość nagrody czy kary denata za jego życia. Temu pierwszemu zaś: podaje czasem ostatnią deskę ratunku, czas na skruchę, przedstawienie ostatnich dowodów na niewinność i petycji o złagodzenie kary.
Sąd Ostateczny stał się wzorcową i najgłębszą formą sądu: od niego odchodzą wszelkie odnogi, kulturowe zwyczaje. Sąd boski miesza się z sądem ludzkim; czas Apokalipsy przenoszony jest na czas Zaraz-po-śmierci, albo Tuż-przed śmiercią. Przez wieki ewoluowała też hierarchiczna pozycja Piekła oraz Nieba (nie zapominając o Czyścu, który niknął i wyłaniał się, raz pochłonięty ogniem, raz pełny spokojnego wyczekiwania). W wieku XIX, pod hasłem Twoja śmierć (jak nazwał ją Philippe Ariès w swojej książce Człowiek i śmierć), zatem nastawioną na śmierć nie Siebie a Drugiego – przyjaciela, rodzica, dziecka…, Piekło zupełnie zeszło na drugi plan; śmierć była z natury raczej dobra, umierający stawiał znak równości między nią a Niebem. Teraz jednak pozostanę przez chwilę na przeciwieństwie tego zjawiska, zatem przy strachu i niepewności przedagonalnej.
Jak sprawić, by Sąd Ostateczny stał się bardziej rzeczywisty? Przenieść go w czasie na ostatnie godziny (hora mortis). Tu dochodzimy do dokładnych i powtarzających się (w XIV/XVw.) wyobrażeń tych scen. Chory leży w łóżku, po obydwu jego stronach stoją diabeł i anioł, niczym prokurator i pocieszyciel. Ten pierwszy z precyzją przedstawia listę grzechów i zaniedbań, ten drugi zachęca do ufoności w miłosierdzie Boga i przytacza postacie grzeszników dostąpiwszych łaski (bona inspiratio) – zupełnie jakgdyby przystawiał do siebie wyniki poprzednich procesów, które skończyły się powodzeniem dla oskarżonego. Głównym oskarżeniem często jest w owych wiekach avaritia, co znaczy nadmierne przywiązanie i miłość do rzeczy i spraw tego świata.
Co do Dnia Sądu w czasie oryginalnym – Apokalipsy, jest on jaskrowo uchwycony w tekstach wizygockich, jego opisy przesycone są strachem, groźbą piekła i płomieni. Przytoczę za Ph. Ariès’em fragment jednego z nich: „Nie wytaczaj sprawy przeciwko twemu słudze… Ocal mnie, Panie, od wiecznej śmierci… Drżę i lękam się, gdy zbliża się sprawdzanie rachunków (discusso), kiedy ma się objawić gniew.�
Proces sądowy ma również swój dalszy ciąg. Wyobrażenie czyśca (w opisywanym znaczeniu od połowy XVII wieku) przynosi wierzącym dodatkowy czas, a zatem możliwość do odwołań się od wyroku. Niczym sądowe papiery, składane są modlitwy – na ogół do Sędziego przy pomocy adwokatów, czyli Świętych. (A czyż nagromadzone w XIX wieku wracające duchy zmarłych bliskich oraz ich celowe przywoływanie nie proszą się o porównanie z odwiedzinami w areszcie?) Przez długie wieki zresztą, sami testatorzy poprzez swoje zabiegi starali się o to, by po zapadnięciu wyroku ich losy przeznaczone były prawnikom: dziesiątki, setki i tysiące mszy były zamawiane, nawet jeśli nie w intencji zmarłego, to z pewnością mającą rolę przebłagalną i zabezpieczającą, posiadającą ugruntowanie w strachu przed niewiadomą. W ogóle testament rozumiany był jako „sakramentalny sposób, aby osiągnąć aeterna�, był, jak nazywa go Ph. Aries: ,,polisą ubezpieczeniową, umową�, w której pobożne zapisy mieszały ze sobą bezpośrednio sfery duchowe i materialno-sądownicze, przenosząc jak na kalce jedne na drugie. Testament jest osobistym przygotowaniem na Sąd. Symbol wymiaru sprawiedliwości: waga, kołysze się wraz z duchową walką na dwie strony, przeciąży bądź „szala temporalia� bądź „szala aeterna�.
Ogólnie można zauważyć, że sąd śmierci zawsze odbywa się na dwóch płaszczyznach: wewnętrznej – rozmowy z aniołem, szatanem i samym sobą, ostatnia najgłębsza samorefleksja, oraz zewnętrznej – upust otoczenia co do potrzeb oskarżania, oceniania i porządkowania zasług i przywar. Obie mają duże znaczenie oczyszczające i uspokajające. Idea procesu na wielu z pewnością działała też jak straszak i przyczyniała się do nawróceń. Dziś testamenty raczej rzadko mają charakter religijny, dies irae na pogrzebach pozostało samą melodią z zagubioną treścią; a jednak zawiść lub potrzeba rekompensaty często szuka sprawiedliwości używając słów: „Już Bóg go osądzi sprawiedliwie�…
Magdalena Klasa