¾«¶«Ó°ÊÓ

Przed sądem – jedno z oblicz umierania

Zjawisko śmierci od zawsze krępowane jest w formach, obrzędach, ramach uroczystości, przyzwoitości i tabu. Ludzie wyznaczają mu granice, miejsce, przybierają zarówno sobie jak i umierającemu maski, odpowiednie do epoki i stanu społecznego. Jak chyba żadna inna sfera życia, umieranie za wszelką cenę zdaje się być trzymane w ryzach, ucywilizowywane i pozbawiane wszelkiej sobie wrodzonej dzikości. Krok w krok z rodzoną siostrą – miłością, idzie jednymi więc torami: obie są powodem tego samego strachu. Ich nieprzewidywalność budzi w nas zachowawczość. Ludzie na ogół nie chcą wychodzić ze strefy, w której lokują swój komfort: bycia przygotowanym, ubezpieczonym, stąpającym po twardym gruncie.

Opublikowano: 18 października 2020

Śmierć: finał, koniec, przecięcie czasu; rozliczenie: a więc i sąd. Przy sile natury, nie znającej podziałów i pojęcia sprawiedliwości, społeczeństwa znalazły drogę do prawnego uporządkowania tematu i do nadania jej racjonalności i „ludzkiego� sensu. Sprawiedliwość zostaje oddana nie tylko umierającemu ale i pozostałym, istnienie surowego Boga uwalnia ludzi z niepokoju o odpowiedniość nagrody czy kary denata za jego życia. Temu pierwszemu zaś: podaje czasem ostatnią deskę ratunku, czas na skruchę, przedstawienie ostatnich dowodów na niewinność i petycji o złagodzenie kary.

SÄ…d Ostateczny staÅ‚ siÄ™ wzorcowÄ… i najgłębszÄ… formÄ… sÄ…du: od niego odchodzÄ… wszelkie odnogi, kulturowe zwyczaje. SÄ…d boski miesza siÄ™ z sÄ…dem ludzkim; czas Apokalipsy przenoszony jest na czas Zaraz-po-Å›mierci, albo Tuż-przed Å›mierciÄ…. Przez wieki ewoluowaÅ‚a też hierarchiczna pozycja PiekÅ‚a oraz Nieba (nie zapominajÄ…c o CzyÅ›cu, który niknÄ…Å‚ i wyÅ‚aniaÅ‚ siÄ™, raz pochÅ‚oniÄ™ty  ogniem, raz peÅ‚ny spokojnego wyczekiwania). W wieku XIX, pod hasÅ‚em Twoja Å›mierć (jak nazwaÅ‚ jÄ… Philippe Ariès w swojej książce CzÅ‚owiek i Å›mierć), zatem nastawionÄ… na Å›mierć nie Siebie a Drugiego – przyjaciela, rodzica, dziecka…, PiekÅ‚o zupeÅ‚nie zeszÅ‚o na drugi plan; Å›mierć byÅ‚a z natury raczej dobra, umierajÄ…cy stawiaÅ‚ znak równoÅ›ci miÄ™dzy niÄ… a Niebem. Teraz jednak pozostanÄ™ przez chwilÄ™ na przeciwieÅ„stwie tego zjawiska, zatem przy strachu i niepewnoÅ›ci przedagonalnej.

Jak sprawić, by SÄ…d Ostateczny staÅ‚ siÄ™ bardziej rzeczywisty? Przenieść go w czasie na ostatnie godziny (hora mortis). Tu dochodzimy do dokÅ‚adnych i powtarzajÄ…cych siÄ™ (w XIV/XVw.)  wyobrażeÅ„ tych scen. Chory leży w łóżku, po obydwu jego stronach stojÄ… diabeÅ‚ i anioÅ‚, niczym prokurator i pocieszyciel. Ten pierwszy z precyzjÄ… przedstawia listÄ™ grzechów i zaniedbaÅ„, ten drugi zachÄ™ca do ufonoÅ›ci w miÅ‚osierdzie Boga i przytacza postacie grzeszników dostÄ…piwszych Å‚aski (bona inspiratio) – zupeÅ‚nie jakgdyby przystawiaÅ‚ do siebie wyniki poprzednich procesów, które skoÅ„czyÅ‚y siÄ™ powodzeniem dla oskarżonego. Głównym oskarżeniem czÄ™sto jest w owych wiekach avaritia, co znaczy nadmierne przywiÄ…zanie i miÅ‚ość do rzeczy i spraw tego Å›wiata.

Co do Dnia Sądu w czasie oryginalnym – Apokalipsy, jest on jaskrowo uchwycony w tekstach wizygockich, jego opisy przesycone są strachem, groźbą piekła i płomieni. Przytoczę za Ph. Ariès’em fragment jednego z nich: „Nie wytaczaj sprawy przeciwko twemu słudze… Ocal mnie, Panie, od wiecznej śmierci… Drżę i lękam się, gdy zbliża się sprawdzanie rachunków (discusso), kiedy ma się objawić gniew.�

Proces sądowy ma również swój dalszy ciąg. Wyobrażenie czyśca (w opisywanym znaczeniu od połowy XVII wieku) przynosi wierzącym dodatkowy czas, a zatem możliwość do odwołań się od wyroku. Niczym sądowe papiery, składane są modlitwy – na ogół do Sędziego przy pomocy adwokatów, czyli Świętych. (A czyż nagromadzone w XIX wieku wracające duchy zmarłych bliskich oraz ich celowe przywoływanie nie proszą się o porównanie z odwiedzinami w areszcie?) Przez długie wieki zresztą, sami testatorzy poprzez swoje zabiegi starali się o to, by po zapadnięciu wyroku ich losy przeznaczone były prawnikom: dziesiątki, setki i tysiące mszy były zamawiane, nawet jeśli nie w intencji zmarłego, to z pewnością mającą rolę przebłagalną i zabezpieczającą, posiadającą ugruntowanie w strachu przed niewiadomą. W ogóle testament rozumiany był jako „sakramentalny sposób, aby osiągnąć aeterna�, był, jak nazywa go Ph. Aries: ,,polisą ubezpieczeniową, umową�, w której pobożne zapisy mieszały ze sobą bezpośrednio sfery duchowe i materialno-sądownicze, przenosząc jak na kalce jedne na drugie. Testament jest osobistym przygotowaniem na Sąd. Symbol wymiaru sprawiedliwości: waga, kołysze się wraz z duchową walką na dwie strony, przeciąży bądź „szala temporalia� bądź „szala aeterna�.

Ogólnie można zauważyć, że sąd śmierci zawsze odbywa się na dwóch płaszczyznach: wewnętrznej – rozmowy z aniołem, szatanem i samym sobą, ostatnia najgłębsza samorefleksja, oraz zewnętrznej – upust otoczenia co do potrzeb oskarżania, oceniania i porządkowania zasług i przywar. Obie mają duże znaczenie oczyszczające i uspokajające. Idea procesu na wielu z pewnością działała też jak straszak i przyczyniała się do nawróceń. Dziś testamenty raczej rzadko mają charakter religijny, dies irae na pogrzebach pozostało samą melodią z zagubioną treścią; a jednak zawiść lub potrzeba rekompensaty często szuka sprawiedliwości używając słów: „Już Bóg go osądzi sprawiedliwie�…

Magdalena Klasa

Opublikowano: Weronika Lesiak

CENTRUM ANALIZ, MODELOWANIA I NAUK OBLICZENIOWYCH (CAMINO)
E: camino@uni.lodz.pl

Projekt Multiportalu U� współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej w ramach konkursu NCBR