精东影视

Episteologia Davida Hume'a. Nie, to nie literówka!

Marcin Gie?zak

 

Los chcia?, ?e najwybitniejszymi my?licielami pisz?cymi po angielsku w dobie O?wiecenia byli nie Anglicy, lecz Szkoci. To spo?ród nich wywodzi? si? przecie? najwa?niejszy ekonomista epoki - Adam Smith, najznamienitszy przyrodnik - James Hutton czy najbardziej poczytny literat - James Boswell. Zdaniem wielu historyków filozofii na czele tej listy powinno si? jednak wymieni? nazwisko Davida Hume’a.

 

Opublikowano: 27 grudnia 2017

Urodzony w 1711 roku w Edynburgu syn ?redniej szlachty i niedosz?y adwokat by? autorem dzie? takich jak Traktat o naturze ludzkiej, Badania dotycz?ce rozumu ludzkiego czy Badania dotycz?ce zasad moralno?ci. By? te? wielk? osobowo?ci? swojej epoki. Wed?ug W?adys?awa Tatarkiewicza nie by? ?ksi??kowym uczonym ani pedagogiem”, ale raczej ?cz?owiekiem niepospolitego uroku”, który ci?ty dowcip i trze?w? znajomo?? ?wiata oraz ludzi ??czy? z dobroduszno?ci?. We Francji, gdzie mieszka?, tworzy?, a pó?niej pos?owa? jako brytyjski dyplomata, nazywano go ?Dobrym Dawidem”; w jego ojczy?nie cz??ciej mówiono o ?Wielkim Bezbo?niku”. Wszystko, co wiemy o jego pogl?dach i filozofii ka?e nam wierzy?, ?e z tego drugiego przydomka by?by bardziej zadowolony.

 

Cho? za ?ycia Hume nie dost?pi? filozoficznej s?awy, o której marzy? (kojarzono go raczej jako historyka i eseist?), w oczach potomno?ci sta? si? najwybitniejszym przedstawicielem Szkockiego O?wiecenia, a by? mo?e brytyjskiej filozofii w ogóle. ?Wielki Bezbo?nik” wywar? pot??ny wp?yw na amerykańskich Ojców Za?o?ycieli, szczególnie na Thomasa Jeffersona; powo?ywali si? na niego uczeni, tacy jak Darwin i Einstein; zyska? te? ogromne uznanie w?ród kolejnych pokoleń filozofów. Arthur Schopenhauer stwierdzi?, ?e ?wi?cej mo?na si? nauczy? z jednej strony napisanej przez Hume’a, ani?eli z dzie? zebranych Hegla, Herbarta i Schleimachera razem wzi?tych”.

 

Nawet je?li uznamy aforyzm niemieckiego my?liciela za ?pó?torej prawdy”, nie sposób zaprzeczy?, ?e Hume zajmuje szczególn? pozycj? w tradycji zachodniej filozofii. Dobrze ?wiadczy o tym równie? to, ?e do dzi? ukazuj? si? nowe prace staraj?ce si? zaoferowa? nowe spojrzenie na jego my?l. Do jednej z ciekawych prób tego rodzaju mo?na zaliczy? ksi??k? Tomasza Sieczkowskiego - .

 

Nie, to nie jest literówka. Autor wprowadza poj?cie episteologii, aby wskaza? nam istotny z punktu widzenia jego dociekań splot teologii i epistemologii, uznawany za co? naturalnego przez Kartezjusza i Leibniza, Locke’a i Spinoz?. Ten ostatni pisa?: ?Bóstwo, czyli wszechistota, sk?adaj?ca si? z nieskończonej ilo?ci przymiotów, z których ka?dy wyra?a tre?? wieczn? i nieskończon?, istnieje koniecznie”. Dla ich systemów filozoficznych Bóg by? niezb?dny, nawet je?li niekoniecznie powiedzieliby to samo o jego przedstawicielach na ziemi. Dopiero Hume postanawia ten warkocz rozple??, tym samym daj?c pocz?tek epistemologii zupe?nie nowej. Tak powsta?a teoria poznania, której - wed?ug samego Sieczkowskiego - Szkot da? pocz?tek, a jego wybitny kontynautor, Immanuel Kant – ?dojrza?? realizacj?”. Dzi? nie brakuje takich, którzy uwa?aj?, ?e teologia ma si? do filozofii jak alchemia do chemii albo astrologia do astronomii. Znanym popularyzatorem takiego postrzegania spraw by? Christopher Hitchens, swoj? drog? entuzjasta Hume’a. W po?owie XVIII wieku by? to jednak intelektualny przewrót na miar? Lutra czy Darwina. 

 

Autor Krytyki episteologii szeroko omawia te? wk?ad Hume’a w rozwój nie tyle teorii poznania, ile psychologii poznania. Pob?a?liwy wobec ludzi, a jednocze?nie pragmatyczny Hume sprowadza filozofi? do poziomu cz?owieka: jego uczu?, nawyków, ?impresji”, zmys?ów. ?Spokojne i beztroskie s?dy” to za ma?o, aby wp?ywa? na wol?. Nawet moralno?? to kwestia ?odczucia bardziej ni? os?du”, bowiem ?cnota wyró?nia si? przyjemno?ci?, a wyst?pek bólem, które rodz? si? na sam widok lub my?l o pewnym dzia?aniu”. Sceptycyzm Szkota szed? tak daleko, ?e nakazywa? on by? nieufnym nawet wobec samego rozumu. Je?li zatem francuscy o?wieceniowcy pragn?li ?dyktatury rozumu” lub ?cnoty”, Hume postulowa? co? skromniejszego, a jednocze?nie trudniejszego do osi?gni?cia - dyktatur? zdrowego rozs?dku.

 

Z relacji Jamesa Boswella wiemy, ?e nawet na ?o?u ?mierci Hume odmówi? pocieszenia, jakie niesie ze sob? religia. Ze spokojem uzna?, ?e nie boi si? tego, co b?dzie po ?mierci bardziej od tego, co by?o przed narodzinami. ?artowa?, ?e chcia?by poprosi? Charona, aby pozwoli? mu do?y? chwili w której móg?by zobaczy? na w?asne oczy kres religijnych przes?dów. Obawia? si? jednak, ?e przewo?nik zabieraj?cy dusze zmar?ych na drug? stron? Styksu móg?by w tym dostrzec post?p cz?owieka, który chce ?y? wiecznie. Boswell napisa? pó?niej, ?e absolutny spokój i dobry humor Hume'a w obliczu ?mierci wydawa? mu si? czym? ?pora?aj?cym”.

 

Przez ostatnich 25 lat ?ycia Hume nie opublikowa? ?adnych nowych prac filozoficznych. Je?li jednak rozumie? filozofi?, jak chcieliby tego staro?ytni, jako refleksj? nad ?mierci? i sztuk? zmagania si? z ni?, Szkot pozosta? filozofem - i ?Wielkim Bezbo?nikiem” - do końca.

 

Wi?cej tekstów autora znajdziesz . 

Opublikowano: Marzena Gaw?owska

CENTRUM ANALIZ, MODELOWANIA I NAUK OBLICZENIOWYCH (CAMINO)
E: camino@uni.lodz.pl

Projekt Multiportalu U? wspó?finansowany z funduszy Unii Europejskiej w ramach konkursu NCBR