¾«¶«Ó°ÊÓ

Prawo i prawnicy wobec Niepodległości

Marcin Giełzak

 

Odrodzenie polskiej państwowości, które miało miejsce przeszło sto lat temu, oznaczało wskrzeszenie polskich instytucji i praw oraz afirmację faktu, że o ich kształcie powinni decydować sami Polacy.

Opublikowano: 27 maja 2019

Zadanie, przed którym stanÄ™li u progu niepodlegÅ‚oÅ›ci nasi parlamentarzyÅ›ci i prawnicy przypominaÅ‚o nieco misjÄ™, jakÄ… miaÅ‚ zrealizować pierwszy amerykaÅ„ski Kongres w Filadelfii przeszÅ‚o sto lat wczeÅ›niej: stworzyć nowe paÅ„stwo, okreÅ›lić jego ustrój i granice. Wymieniam prawników na równi z parlamentarzystami, bo o ile (chciaÅ‚bym wierzyć) wszyscy znamy nazwiska Witosa, DaszyÅ„skiego, TrÄ…mpczyÅ„skiego, o tyle nadal za maÅ‚o wiemy o zasÅ‚ugach oddanych odradzajÄ…cemu siÄ™ paÅ„stwo przez jurystów, takich jak Ernest Till, Roman Longchamps de Bérier, Franciszek Fierich, Juliusz Makarewicz czy Franciszek Nowodworski.

Druga Rzeczpospolita to istotnie byÅ‚ kraj z trzech połówek, tworzona ad hoc unia polityczna bardzo odmiennie uksztaÅ‚towanych przez historiÄ™ i zaborców dzielnic. Te ±è´Çłó·É°ì¾± albo Å›ciÅ›lej ³¦³úęś³¦¾± można byÅ‚oby mnożyć, istniaÅ‚y bowiem różnice w ramach poszczególnych zaborów: na terenach byÅ‚ej Kongresówki obowiÄ…zywaÅ‚y inne prawa, aniżeli na ziemiach zabranych; w Galicji miarodajne byÅ‚y prawo austriackie, na Spiszu i Orawie — wÄ™gierskie itd. Teraz wszystkie te prowincje musiaÅ‚y zgodzić siÄ™ na jeden rzÄ…d i gÅ‚owÄ™ paÅ„stwa, wybrać narodowe barwy i hymn, przyjąć zapisy kodeksów regulujÄ…cych codzienne życie obywateli.

 
Spierać można byÅ‚o siÄ™ dÅ‚ugo: Mazurek DÄ…browskiego czy Boże, coÅ› PolskÄ™? A może Warszawianka jako kompromis? Monarchia czy republika? JeÅ›li król — to z jakiej dynastii? JeÅ›li prezydent — jakie ma mieć uprawnienia? Dalej, problem mniejszoÅ›ci etnicznych — dawać im swobody i możliwość rozwoju czy też asymilować je do polskiej wiÄ™kszoÅ›ci?

 

Pojawił się nawet problem mniejszości seksualnych — karać i prześladować jak zaborcy czy też, w zgodzie z rodzimą tradycją, wybrać ścieżkę bardziej liberalną? Jak wreszcie pogodzić odmienności zapisane w tysiącach ustaw szczegółowych, dotyczących prawa małżeńskiego, spadkowego, hipotecznego, handlowego, gdy miliony obywateli przeżyło całe życia w ramach konkretnych uwarunkowań prawnych i przejawiało zrozumiały opór względem ich zmiany?

Wydana nakÅ‚adem Wydawnictwa Uniwersytetu Å�ódzkiego praca  jest zapisem tych dyskusji i rekapitulacjÄ… pÅ‚ynÄ…cych z nich ustaleÅ„. Praca pod redakcjÄ… Aldony DomaÅ„skiej i Anny Michalak ukazuje nam, jak tworzyÅ‚y siÄ™ struktury organizacyjne i spójny system prawny dla odzyskanego bytu paÅ„stwowego. Z kart tej książki możemy dowiedzieć siÄ™, jak ksztaÅ‚towaÅ‚a siÄ™ administracja rzÄ…dowa i samorzÄ…dowa, ordynacja wyborcza, sÄ…downictwo powszechne, najwyższy organ kontroli paÅ„stwowej czy ujednolicony system edukacji. SkalÄ™ wyzwaÅ„ trudno opisać zwięźle, wiÄ™c odwoÅ‚am siÄ™ do przykÅ‚adów.

 
Otóż gdy doszÅ‚o w 1919 roku do puczu Januszajtisa, kiedy to Å›rodowiska prawicy usiÅ‚owaÅ‚y siłą odsunąć od wÅ‚adzy legalny rzÄ…d JÄ™drzeja Moraczewskiego, okazaÅ‚o siÄ™, że brakowaÅ‚o podstawy prawnej do osÄ…dzenia spiskowców.

 

Zamach stanu nie był przestępstwem ujętym w prowizorycznie obowiązującym kodeksie karnym, stanowiącym okrojony wariant kodeksu rosyjskiego. Innym problemem był brak sędziów. Zaborcy, może poza austriackim, nie dopuszczali Polaków do tej godności. Stąd, po odzyskaniu niepodległości młode państwo w szybkim tempie musiało czynić sędziami adwokatów.

Autorzy, choć naturalnie najmocniej zajmujÄ… ich kwestie prawne, nie tracÄ… z oczu szerszego tÅ‚a i stale przypominajÄ… o tym, jak diametralnie różne byÅ‚y uwarunkowania gospodarcze, polityczne, a nawet mentalne w poszczególnych dzielnicach pozaborczych, nie unikajÄ… też odwoÅ‚aÅ„ do ostrego konfliktu politycznego miÄ™dzy naszymi stronnictwami, który nie mógÅ‚ siÄ™ nie odbijać na realiach tworzenia, a czasem niestety również i jakoÅ›ci prawa. Stale przypominajÄ…, że punktem wyjÅ›cia byÅ‚a sytuacja, w której to co byÅ‚o przestÄ™pstwem w jednym zaborze, byÅ‚o ledwie wykroczeniem w drugim; dalej: co byÅ‚o dozwolone w Krakowie, byÅ‚o karalne w Lublinie; albo wreszcie: umowa ważna we Lwowie nie obowiÄ…zywaÅ‚a już w Poznaniu.

Oczywiście, złożone zagadnienia z zakresu jurysprudencji mogą się laikom wydawać ezoteryczne albo nawet sterylne. Szczęśliwie narrację ubarwiają liczne i żywe sylwetki wybitnych prawników zaangażowanych w prace Komisji Kodyfikacyjnej i późniejsze dyskusje prawo-ustrojowe. Nie są to postaci banalne.

 
Poznajemy Franciszka Nowodworskiego, w wolnej Polsce pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, a wcześniej obrońcę działaczy niepodległościowych w procesach politycznych. Nowodworski, choć sam był endekiem, reprezentował m.in. sądzonych proletariatczyków, na czele z Ludwikiem Waryńskim. Gdy zmogła go choroba, kazał się wnieść na salę rozpraw na noszach, a mowę wygłosił, klęcząc przy ławie adwokackiej.

 

Juliusz Makarewicz z kolei, ojciec polskiego Kodeksu Karnego, do dziÅ› nazywanego w doktrynie Kodeksem Makarewicza, sÅ‚ynÄ…Å‚ z postawy równie zasadniczej co godnej, pÅ‚ynÄ…cej z wiary w prawo i porzÄ…dek w nim zakorzeniony. Gdy w okupowanym przez Sowietów Lwowie odebrano mu maszynÄ™ do pisania, uparcie kierowaÅ‚ żądania jej zwrotu. UdaÅ‚o siÄ™ za czwartÄ… próbÄ…, ale w maszynie wymieniono czcionki na rosyjskie. Makarewicz nakazaÅ‚ przywrócić czcionki polskie, po czym udaÅ‚ siÄ™ do zÅ‚owrogiej katowni NKWD z rachunkiem, oczekujÄ…c zwrotu kosztów. Choć prawdÄ… jest, że mamy tendencjÄ™ do brÄ…zowienia i mitologizowania II RP, przedwrzeÅ›niowej Atlantydy, to akurat te wzorce zachowaÅ„ i postaw warto przypominać i promować. Nie tylko zresztÄ… wÅ›ród prawników.

 

WiÄ™cej tekstów autora znajdziesz . 

Opublikowano: Marzena Gawłowska

CENTRUM ANALIZ, MODELOWANIA I NAUK OBLICZENIOWYCH (CAMINO)
E: camino@uni.lodz.pl

Projekt Multiportalu U� współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej w ramach konkursu NCBR