Spięcie, czyli idea współpracy międzyredakcyjnej polegająca na tym, że reprezentanci bardzo różnych środowisk zdecydowali się podjąć trud rozmowy na temat szczególnie istotnych kwestii (jak na razie: edukacja, konstytucja RP, emerytury, Europa, niepodległość, uchodźcy), a następnie publikować stworzone przez siebie teksty naraz na wszystkich pięciu portalach, to pomysł wyjątkowy nie tylko w polskim kontekście, o czym świadczy zainteresowanie ze strony światowych mediów. Przed paroma dniami na łamach „New York Timesa” ukazał się artykuł . Cele Spięcia to przebijanie baniek informacyjnych, konfrontacja czytelników z opiniami nowych autorów, prezentujących często egzotyczną perspektywę, a przede wszystkim próba, jak napisał pomysłodawca inicjatywy – Jędrzej Molko – „odtworzenia tkanki łącznej, której tak mało jest ostatnio w społeczeństwie”.
Jak rozumieć tę biologiczną metaforę, wywołującą skojarzenia z pozytywistyczną ideą organicyzmu? Tkanką łączną jest z pewnością większa międzyśrodowiskowa otwartość, skłonność do słuchania się nawzajem i poszerzania horyzontów, odbudowywania wzajemnego zaufania. Nawiązując do filmu Krótkie spięcie, można powiedzieć, że jest nią także, a może przede wszystkim, rezygnacja z bycia elementem werbalnej, wojennej machiny – porzucenie trybu automatycznych, szybkich, wyrazistych sądów.
W czasach zdegenerowanej polityki oraz stronniczych mediów, których reakcje na wydarzenia, poza kilkoma chlubnymi wyjątkami, są niezwykle przewidywalne, w epoce ludzi działających jak maszyny oraz botów regularnie podszywających się pod ludzi, pięć redakcji postanowiło na serio odpowiedzieć na wezwanie, które często pojawia się na ekranie naszych komputerów – udowodnij, że nie jesteś robotem.
Czy jednak ową „tkanką łączną” może być kompromis polityczny? Biorąca udział w Spięciu Kaja Puto twierdzi, że nie i mówi o tym jako o oczywistości. Innego zdania zdaje się być Rafał Matyja, który w tekście wskazuje na wspólnotę wartości, która powinna spajać lewicowych i prawicowych oponentów. Po lekturze wszystkich dotychczas napisanych w ramach projektu artykułów jestem przekonany, że wspólnotę celów, dążeń, rozwiązań da się wypracować. Jest to możliwe, nawet między zafascynowanymi mesjanizmem i często popierającymi ideę intronizacji Chrystusa na Króla Polski redaktorami portalu Jagielloński24 a zwolennikami radykalnej deklerykalizacji z Krytyki Politycznej.
W tekstach powstałych na temat edukacji da się zauważyć wyraźne przekonanie, że obecna reforma likwidująca gimnazja i wprowadzająca czteroletnie liceum jest w istocie działaniem omijającym istotę problemów obecnej szkoły. Wizja redaktorów Krytyki Politycznej - szkoła życia, a nie przeżycia, czyli obraz instytucji bardziej praktycznej, przyjaznej, nastawionej na większą interakcję z otoczeniem, zostaje uzupełniony propozycjami zgłaszanymi przez redakcje (Klubu Jagiellońskiego i Nowej Konfederacji) dążącymi do upodmiotowienia uczniów i docenienia nauczycieli, dostrzegającymi konieczność dowartościowania ich pracy, ale i postawienia przed nimi celów i wymagań zmierzających w stronę indywidualności i interdyscyplinarności. Gdy Kultura Liberalna i Kontakt wskazują na konieczność przemyślenia charakteru wspólnoty, jaka, kreowana przez szkołę, staje się przygotowaniem do życia w społeczeństwie, widać wyraźnie, że żadna ze stron uczestniczących w dyskusji nie próbuje dążyć do ideologizacji.
Propozycje poszczególnych osób w zasadzie się uzupełniają. To naprawdę krzepiące, szczególnie na tle sporów, w których istotę problemów współczesnej szkoły sprowadza się do rozważań dotyczących konserwatywno-liberalnego przeciągania liny w kwestii programów nauczania.
Podobne wrażenie można odnieść śledząc międzyredakcyjną debatę na temat Europy czy niepodległości. , tocząca się wokół pomysłu Klubu Jagiellońskiego, by wykorzystać doświadczenia Islandii i przeprowadzić szerokie konsultacje społeczne, w tym internetowe, a potem napisać ustawę zasadniczą „od dołu”, pokazuje duży potencjał poparcia tego typu rozwiązań, z zastrzeżeniem, że obecnie – przy aktualnej temperaturze publicystycznego konfliktu – mógłby on zostać zawłaszczony przez niezainteresowanych wypracowywaniem konsensusu głównych aktorów sceny politycznej.
Nawet temat tak drażliwy jak kwestia uchodźców, choć wywołuje wyraźną polaryzację, pozwala odnaleźć wspólny dla wszystkich środowisk mianownik – przekonanie, że w polityce nie powinno być zgody na eskalowanie lęku, polityczne zagospodarowanie strachu przed migracją.
Choć tematem Spięcia nie stała się jeszcze kultura, można spodziewać się, że i w tym przypadku udałoby się znaleźć płaszczyznę porozumienia. Świadczyć o tym może zgodność, z jaką tuż przed końcem 2018 roku, Klub Jagielloński i Krytyka Polityczna wyrażały rozczarowanie z powodu wstrzymania finansowania dla "Dwutygodnika" – pisma cenionego m.in. za klarowny, wnikliwy sposób omawiania najważniejszych współczesnych form działalności artystycznej.
Spięcie powinno trwać jak najdłużej. Od lat nie było tak ciekawej próby określenia wspólnych celów i przekonań, inicjatywy o tak obywatelskim, ponadpolitycznym charakterze. Jagielloński24, Kontakt, Krytyka Polityczna, Kultura Liberalna i Nowa Konfederacja serią artykułów, która mam nadzieję wkrótce zostanie poszerzona o nowe zagadnienia (proponuję: politykę klimatyczną i media publiczne), znalazły chyba najlepszy sposób na celebrowanie stulecia niepodległości, a jednocześnie stworzenie przeciwwagi dla tak powszechnej dziś werbalnej agresji. Zamiast oburzać się na kolejne przejawy, prawdziwej bądź wykreowanej, mowy nienawiści, poszukiwać w internecie dowodów na to, kto rozkręcił spiralę językowej histerii, lepiej skupić uwagę na ludziach, którzy, nie rezygnując z ideowej wyrazistości, po prostu potrafią rozmawiać.
Więcej tekstów autora znajdziesz .