¾«¶«Ó°ÊÓ

Pamięć domu, pamięć uczelni, pamięć miasta

Andrzej Rostocki

 

Z wielkim przejÄ™ciem czytaÅ‚em przez kilka ostatnich dni °ì²õ¾±Ä…ż°ìÄ™ Adrianny Szczerby "Dom uczonych. Kamienica przy ul. Uniwersyteckiej 3 w Å�odzi w latach 1945-2017", opublikowanÄ… w tym roku przez Wydawnictwo Uniwersytetu Å�ódzkiego. BiorÄ…c pod uwagÄ™ ogromnÄ… pracÄ™ archiwalnÄ… i dokumentacyjnÄ…, jakÄ… wykonaÅ‚a autorka, dziwiÅ‚em siÄ™, że na opisanie swojej pracy wybraÅ‚a tak skromny tytuÅ‚. Nie sÄ…dziÅ‚em też, że historyczna wÄ™drówka po mieszkaniach mieszczÄ…cych siÄ™ w gmachu, może być tak wciÄ…gajÄ…ca. I już na wstÄ™pie muszÄ™ przyznać siÄ™ do wyciÄ…gania zbyt pochopnych wniosków.

 

Opublikowano: 18 grudnia 2019

Autorka, adiunkt w Katedrze Archeologii Historycznej i Bronioznawstwa Instytutu Archeologii UÅ�, napisaÅ‚a °ì²õ¾±Ä…ż°ìÄ™ pasjonujÄ…cÄ… – historia jednego domu zostaÅ‚a wpisana nie tylko w dzieje Uniwersytetu Å�ódzkiego, ale także w pamięć robotniczego miasta, które dopiero od roku 1945 mogÅ‚o szczycić siÄ™ posiadaniem kilku uczelni wyższych. PowikÅ‚ane losy powoÅ‚ania Uniwersytetu, konteksty prymitywnie pojmowanej ideologii marksistowskiej, nieudane próby obrony autonomii uczelni i prawa do wolnoÅ›ci nauki podejmowane przez jej pierwszego Rektora profesora Tadeusza KotarbiÅ„skiego, oraz dramatyczne powikÅ‚ania kariery naukowej i organizacyjnej profesora Józefa ChaÅ‚asiÅ„skiego, kolejnego Rektora, stanowiÄ… niezwykle ważny i pouczajÄ…cy dla mÅ‚odego pokolenia czytelników wÄ…tek książki.

Socjologowi, wprowadzonego w naukę przez uczniów Chałasińskiego – profesor Antoninę Kłoskowską i profesora Jana Lutyńskiego, nie ułatwiało to empatycznej lektury, tym bardziej, iż spokojne i wyważone poglądy autorki potwierdziły wnioski z moich wielogodzinnych rozmów prowadzonych z Janem Lutyńskim i jego żoną Krystyną Lutyńską o dramatycznych powojennych losach socjologii na Uniwersytecie �ódzkim. Profesor Jan Lutyński był jednym z uczniów Józefa Chałasińskiego, ja z kolei jestem jednym z uczniów Jana Lutyńskiego, współtwórcy, wraz z Zygmuntem Gostkowskim, „metodologicznej szkoły łódzkiej�.

Dzieje łódzkiej socjologii, walczącej o naukową niezależność, szczególnie w latach panowania stalinowskiej wersji marksizmu, czytałem z ogromnym zainteresowaniem, nieustannie konfrontując swoją prywatną wiedzę z tezami zawartymi w książce. I muszę z satysfakcją stwierdzić, iż wnikliwa, rzetelna i niezwykle pracochłonna interpretacja dokumentów zawartych w archiwach U�, Archiwum Państwowym w �odzi, Archiwum Polskiej Akademii w Warszawie oraz wspomnieniach pracowników, nie kłóci się z moją pamięcią osobistą. Mogę też dodać, że podjąłem dzięki książce prywatną podróż do własnych wspomnień z czasów studenckich i pracy zawodowej w Instytucie Socjologii.

 
Ta podróż uświadomiła mi, jak wielkie szczęście miało moje urodzone tuż po II wojnie światowej pokolenie, że los pozwolił nam spotkać profesorów: Jana Szczepańskiego, Antoninę Kłoskowską, Wacława Piotrowskiego (to właśnie jego fotografie są zapisem tamtych czasów i pokazują, w jak trudnych warunkach budowany był naukowy prestiż dyscyplin społecznych na U�) oraz Krystynę i Jana Lutyńskich.

 

Antonina Kłoskowska, Jan Lutyński i kilkoro innych socjologów, mieszkało i pracowało w gmachu na Uniwersyteckiej 3. Wszyscy dojeżdżający dzisiaj w wielkich korkach na zajęcia w U� mogą zazdrościć etnografom i socjologom bliskości do pracy. Jana Lutyńskiego, który w latach 1952-1958 zajmował wraz z żoną pokój z kuchnią na drugim piętrze domu, dzieliły do pracy dwa piętra, Instytut Socjologii bowiem mieścił się na piętrze czwartym. O jego pomieszczeniach i atmosferze tam panującej krążyły w naszym środowisku piękne legendy, przez wiele lat podtrzymywane ciekawością kolejnych pokoleń studentów.

Sam zresztą te legendy przekazywałem moim studentom, gdyż w roku 1966 właśnie na czwartym piętrze zdawaliśmy egzamin z logiki u słynnego z sarkazmu, wobec nierozumiejących rachunku zdań i rachunku kwantyfikatorów, dr. hab. Tadeusza Pawłowskiego. W dużym mieszkaniu państwa Lutyńskich, mieszczącym się już na parterze, nie tylko bywaliśmy jako pracownicy w czasie różnych konsultacji, ale mieliśmy też okazję smakować, z najmniejszych kieliszków świata, słynne nalewki Profesora. Pamiętam, iż kiedyś przekonałem gospodarza, iż te kieliszki nie mogą być, ze względu na swoją mikroskopijną pojemność, nalewane do połowy.

°¿³¾²¹·É¾±²¹ÂáÄ…³¦&²Ô²ú²õ±è; Adrianny Szczerby, zdajÄ™ sobie sprawÄ™, że zbyt wiele miejsca poÅ›wiÄ™ciÅ‚em socjologom. Na swojÄ… obronÄ™ podam argument, iż znajdujÄ™ siÄ™ już poza ósmÄ…, ostatniÄ… fazÄ… rozwoju tożsamoÅ›ci w teorii Erika Eriksona. WymyÅ›liÅ‚em zatem dodatkowÄ… dziewiÄ…tÄ… fazÄ™, nazwanÄ… przeze mnie optymistycznie „fazÄ… requiemâ€�.

 
Ludzki podmiot żyje w niej przede wszystkim przywoływaniem i oceną czasu, który bezpowrotnie minął. Dlatego tak ważne były dla mnie opisy życia i działalności uczonych z mojej dyscypliny, niezbyt chętnie widziane ideologicznie przez władze aż do roku 1989.

 

Nie sÄ…dziÅ‚em, że naukowy tom jest w stanie tak mocno poruszyć osobiste wspomnienia i wywoÅ‚ać aż tyle pozytywnych emocji. Mam nadziejÄ™, że z podobnymi uczuciami mogÄ… czytać tÄ™ °ì²õ¾±Ä…ż°ìÄ™ o jednym gmachu, należącym od 1945 roku do Uniwersytetu Å�ódzkiego (i jego mieszkaÅ„cach), etnografowie, filologowie klasyczni, historycy sztuki, filologowie polscy, logicy i pedagodzy. Wszystkie te dyscypliny i ich pracownicy (część ich również mieszkaÅ‚a w gmachu) wpisaÅ‚y siÄ™ w historiÄ™ budynku przy ulicy Uniwersyteckiej.

Autorka wykonaÅ‚a ogromnÄ… pracÄ™ dokumentacyjnÄ…, ale to wÅ‚aÅ›nie dziÄ™ki takiemu podejÅ›ciu otrzymaliÅ›my °ì²õ¾±Ä…ż°ìÄ™, w której analiza „pamiÄ™ci gmachuâ€� zostaÅ‚a kompetentnie i zajmujÄ…co wpisana w polityczne dzieje powojennej Polski (nie zawsze przynoszÄ…ce nam chwałę – marzec 68’), trudny pierwszy okres budowania Uniwersytetu Å�ódzkiego oraz dramatycznÄ… nieraz walkÄ™, rzadko zakoÅ„czonÄ… powodzeniem, o autonomiÄ™ nauki i wolność badaÅ„. Opisy życiowych i naukowych losów uczonych, szczególnie w latach 1950-1956, sÄ… czÄ™sto przykÅ‚adem dziwnych i niezrozumiaÅ‚ych relacji nauki z jej systemowym otoczeniem. Nauka w tych zależnoÅ›ciach prawie zawsze jest zdecydowanie sÅ‚absza, nic wiÄ™c dziwnego, że skrzywdzeni przy okazji zostajÄ… również naukowcy. StratÄ™ jednak, przede wszystkim, ponosi spoÅ‚eczeÅ„stwo.

I takie również jest niezwykle ważne intelektualne przesłanie wnikliwej i niezmiernie ciekawej książki Adrianny Szczerby.

 

WiÄ™cej wpisów tego autora znajdziesz .

Opublikowano: Marzena Gawłowska

CENTRUM ANALIZ, MODELOWANIA I NAUK OBLICZENIOWYCH (CAMINO)
E: camino@uni.lodz.pl

Projekt Multiportalu U� współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej w ramach konkursu NCBR