¾«¶«Ó°ÊÓ

Tych autostopowiczów nie chcemy na Mazurach

Kiełże, inwazyjne skorupiaki wypierają z mazurskich jezior rodzime gatunki, zagrażają innym bezkręgowcom a mogą nawet zjadać jaja ryb, a co za tym idzie, mają negatywny wpływ na funkcjonowanie całego ekosystemu. Co ciekawe, przemieszczają się „na stopa� – wynika to z badań naukowców z Katedry Zoologii Bezkręgowców i Hydrobiologii Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu �ódzkiego.

Opublikowano: 21 sierpnia 2024

Kiełże, o których mowa, należą do grupy skorupiaków obunogich (Amphipoda). SÄ… wiÄ™ksze, intensywniej siÄ™ rozmnażajÄ… i sÄ… bardziej odporne niż rodzime gatunki, nic wiÄ™c dziwnego, że je wypierajÄ…. – Co prawda, podobnie jak „naszeâ€� skorupiaki mogÄ… być pożywieniem dla ryb i kaczek, ale jednoczeÅ›nie sÄ… dużym zagrożeniem dla ekosystemu. Nie tylko polujÄ… na rodzime skorupiaki i inne bezkrÄ™gowce, ale także pożerajÄ… jaja ryb, przez co znaczÄ…co wpÅ‚ywajÄ… na ich rozrodczość. SÅ‚owem, ich rozprzestrzenianie siÄ™ w jeziorach mazurskich jest złą wiadomoÅ›ciÄ…

– wyjaśnia dr Andrea Desiderato z Katedry Zoologii Bezkręgowców i Hydrobiologii Wydziału BiOŚ U�.

Inwazyjny kiełż Dikerogammarus villosus (fot. Michał Grabowski)Inwazyjny kiełż Dikerogammarus villosus (fot. Michał Grabowski)

Badania na temat inwazyjnych gatunków skorupiaków prowadzone przez łódzkich badaczy zapoczątkował w latach 80. XX w. prof. Jażdżewski – Inwazja skorupiaków to proces długotrwały, ale z punktu widzenia środowiska, dość dynamiczny – tłumaczy Krzysztof Podwysocki z Katedry ZBiH Wydziału BiOŚ U�. – Tylko w ciągu dwóch lat zaobserwowaliśmy szybkie rozprzestrzenianie się obunogów w jeziorach mazurskich.

Co niepokojące, skorupiaki pojawiają się także w akwenach izolowanych, które nie są zasilane wodą z rzek, ani nie są połączone kanałami z innymi jeziorami. Mogłoby się więc wydawać, że nie dostaną się do nich samodzielnie. Okazuje się, że wykorzystują do tego ludzi.

 â€“ Organizmy te zachowujÄ… siÄ™ jak autostopowicze – wyjaÅ›nia dr Andrea Desiderato. – PrzyczepiajÄ… siÄ™ do sprzÄ™tów wodnych: Å‚odzi, kajaków, desek surfingowych i SUP, skuterów, a także boi, lin a nawet pianek do nurkowania i w ten sposób, wraz z turystami przemieszczajÄ… siÄ™ pomiÄ™dzy akwenami.

- Z naszych badań wynika, że w sprzyjającym, wilgotnym środowisku kiełże mogą przetrwać nawet kilka dni poza wodą – mówi Krzysztof Podwysocki. – Czyli transportując między jeziorami łódź, czy inny sprzęt pływający, możemy przenosić także te organizmy. I to na coraz większą skalę. Nasz zespół prowadził także badania na jeziorach alpejskich i również stwierdził tam obecność inwazyjnych obunogów w izolowanych akwenach. Nie mogły się tam znaleźć inaczej niż za pomocą człowieka.

Każdego roku na Mazury przyjeżdża ponad 100 tysięcy turystów, dla większości z nich żegluga i sporty wodne to główny cel pobytu. – Tak masowa turystyka nie może pozostać bez wpływu na środowisko przyrodnicze – mówi Krzysztof Podwysocki. - Musimy brać pod uwagę fakt, że skutki pojawienia się tych gatunków w jeziorach są często nieodwracalne.

– Przywieranie organizmów do łodzi jest zjawiskiem powszechnie obserwowanym, dzieje się tak także na łodziach morskich czy statkach – mówi dr Andrea Desiderato. – Jednak tamte organizmy są większe i dobrze widoczne, a przywierając do łodzi czy statków w pewnym momencie utrudniają pływanie, dlatego ludzie czyszczą morskie jednostki pływające. W słodkich wodach sytuacja wygląda nieco inaczej. Kiełże są niewielkie, nie rzucają się w oczy i nie utrudniają pływania. – Turyści najczęściej nie mają pojęcia o ich istnieniu, a co za tym idzie nie dbają o pozbycie się ich przed transportem sprzętu wodnego – dodaje Krzysztof Podwysocki. – I to właśnie ten brak świadomości jest największym problemem.

Inwazyjny kiełż, Dikerogammarus villosus w muszlach inwazyjnego małża, racicznicy (fot. Luca Desiderato)Inwazyjny kiełż, Dikerogammarus villosus w muszlach inwazyjnego małża, racicznicy (fot. Luca Desiderato)

W krajach zachodnich (USA, Kanada czy Wielka Brytania) a także w niektórych krajach skandynawskich wprowadzono regulacje prawne dotyczące sportów wodnych. �odzie można wodować tylko w wyznaczonych miejscach, przed zmianą akwenu muszą być dokładnie oczyszczone i osuszone a liny i boje dokładnie zdezynfekowane. Istnieją też przepisy mówiące o tym, jak takie czyszczenie powinno wyglądać. – W Polsce brakuje przepisów w tym zakresie, lecz mamy nadzieję, że nasze badania przyczynią się do zwiększenia świadomości na temat zagrożenia i wprowadzenia zmian legislacyjnych – mówi Krzysztof Podwysocki. – Tymczasem, byłoby świetnie, gdyby żeglarze i inni użytkownicy sprzętu wodnego mieli świadomość, że przed transportem między akwenami należy sprzęt dokładnie wyczyścić. Z naszych obserwacji wynika, że doskonale sprawdza się w tym celu zwykła woda pod ciśnieniem np. z myjki ciśnieniowej.

Ważnym elementem zapobiegania inwazji obunogów wydaje się monitorowanie tego, jak sprzęt pływający jest transportowany między jeziorami. – Naszym zdaniem konieczne jest wprowadzenie rejestru, czy choćby ankiet wśród turystów: w jakich kierunkach się przemieszczają, z jaką częstotliwością, w jakim czasie – dodaje Krzysztof Podwysocki. – W ten sposób mielibyśmy szansę kontrolowania szlaków inwazji i zapobiegania jej.

Materiały: Wydział Biologii i Ochrony Środowiska
Tekst: Justyna Kowalewska (3PR)
Zdjecia: Michał Grabowski
Badania zespoÅ‚u z Katedry Zoologii BezkrÄ™gowców i Hydrobiologii UÅ� opublikowano w na Å‚amach czasopisma naukowego NeoBiota: Podwysocki, K., Desiderato, A., Mamos, T., Rewicz, T., Grabowski, M., Konopacka, A., BÄ…cela-Spychalska, K. (2024). Recent invasion of Ponto-Caspian amphipods in the Masurian Lakeland associated with human leisure activities. NeoBiota, 90, 161-192.

Opublikowano: Michał Gruberski

ul. Narutowicza 68, 90-136 �ódź
NIP: 724 000 32 43
Adres do doręczeń elektronicznych (ADE): AE:PL-74796-17640-IHHIV-17
KONTAKT​â¶Ä‹â¶Ä‹â¶Ä‹â¶Ä‹â¶Ä‹â¶Ä‹

Projekt Multiportalu U� współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej w ramach konkursu NCBR